czwartek, 19 maja 2016

Jak się bezpiecznie opalać czyli jak nie zestarzeć się w wakacje.

kremy z filtrem UV SPF

Czy można opalić się przez szybę? 

Kilka ciekawych faktów o opalaniu. 





Na pewno nie raz i nie dwa byłyście świadkiem dyskusji czy przez szybę można się opalić, albo same brałyście w niej udział. Tak się jakoś składa, że ten temat prędzej czy później gdzieś w luźnej pogawędce wypływa, szczególnie w lecie.
Najczęściej kończy się to tak: "-Zakład? -Zakład." :) I co potem. Wchodzimy na internet, na początek znajdujemy fora. Czytamy komentarze typu: "No coś ty!Nie można się opalić przez szybę. No chyba, że długo, to wtedy możesz" albo jeszcze gorzej. "Ty to chyba blondynka jesteś, do żarówki się opal". Dalej możemy przeskakiwać portale. Jedni piszą, że nie można, drudzy, że tak. I dalej nic nie wiemy, za to mamy większy mętlik w głowie.  Zgłębimy temat, ale tak naprawdę tytuł jest wstępem do kwestii opalania i filtrów przeciwsłonecznych, bo już nie raz pytałyście mnie o to w komentarzach. A teraz jest dobry czas, żeby to omówić. W końcu niedługo zacznie się lato i okres urlopowy.

Pytanie podstawowe. Czy światło czyli to, dzięki czemu jesteśmy w stanie widzieć to właśnie to promieniowanie, które nas opala? Dlaczego żarówka nie opala i dlaczego mój wujek, spawalnik ma opaloną twarz, a może to nie opalenizna, tylko zwykle poparzenia skórne?

Żeby to dobrze zrozumieć zaczniemy od początku. Co wysyła do nas Słońce. Część wie, że fotony. Fotony to nie tylko światło, choć tak większość z nas je definiuje. Foton, to każda cząstka promieniowania elektromagnetycznego, która ma prędkość światła, więc to nie tylko to światło, które widzimy.
Najwięcej dociera do nas promieniowania widzialnego (ok. 39-40%), i promieniowania cieplnego (podczerwonego). Reszta to promieniowanie UV (ultrafiolet), które nas dziś najbardziej interesuje. Tego promieniowania jest tylko ok. 5% z tego, co wysyła nam Słońce. Z kolei promieniowanie UVB stanowi niecałe 5% z tych pięciu procent.


Promieniowanie, jakie dociera do Ziemi

Fotony układają się w strumienie fal elektromagnetycznych. To wlaśnie te fale do nas docierają ze Słońca i mają one różne długości. A długość decyduje jaki typ promieniowania to jest.
Te fale są bardzo króciutkie, mają długości mierzone w nanometrach, czyli mikro-milimetrach. Bardziej obrazowo.
Jeśli siedzisz na ławce, to tak naprawdę na niej nie siedzisz :) Lewitujesz na wysokości 1 Angstrema. A jeden nanometr to dziesięć takich Angstremów.



Długość fali a dzialanie na skórę.

Im krótsza dlugość fali tym bardziej szkodliwe działanie na skórę bo ma wyższą energię. Pomimo, że docierają płycej do skóry.
Promieniowanie UVA ma wyższą długość fali, a więc niższą energię niż UVB. Dlatego słabiej oddziałuje na żywe struktury, mimo, że stanowi aż 95% promieniowania UV docierającego do Ziemi.
W związku z długością fali i energią jaką posiadają określić możemy szkodliwość tych fal. Najbardziej szkodliwe jest promieniowanie UVC, potem UVB, potem UVA.

Jak działa na skórę promieniowanie ultrafioletowe UV.



Promieniowanie UVA


Odpowiada za efekt wczesnej opalenizny, która bardzo szybko szybko zanika . Penetruje skórę głęboko aż do skóry właściwej. Wywołuje plamy pigmentacyjne i piegi.  Penetruje skórę głęboko, dlatego uszkadza włókna kolagenu i elastyny. To właśnie UVA w głównej mierze odpowiada za fotostarzenie skory, szybkie pojawianie się zmarszczek. Wyrządzone szkody przez promieniowanie UVA najczęściej ujawniają się po wielu latach.  Przebywając pod parasolem nie chronimy skóry przed nim, bo nawet w cieniu promieniowanie UVA dociera do nas w około 50 %. UVA wnika w skórę znacznie głębiej, niż UVB - aż do skóry właściwej. Nie przenika jednak do tkanki podskórnej na poziomie wyższym niż 1%.

Wbrew wielu opiniom, które mówią że tylko UVB powoduje opaleniznę - UVA rownież odpowiada za pigmentację skóry. Ale znacznie słabiej niż UVB. Potrzebna jest dawka kilkaset do tysiąca razy większa niż UVB, aby wywołać podobny rumień. To cząstkowa odpowiedź na pytanie czy przez szybę można się opalić.

Promieniowanie UVB


To UVB w  głównej mierze odpowiada za powstawanie późnej opalenizny, czyli opalenizny właściwej. Jak widać na obrazku wyżej nie dociera tak głęboko wgłąb skóry jak UVA, zatrzymuje się w górnych warstwach skóry dlatego, że długość fali jest krótsza jak pokazalam na schemacie. Wbrew pozorom prommieniowanie UVB (mimo, że dociera płycej) uważane jest za gorsze, jeśli można tak powiedzieć. Im krótsza długość fali, tym promieniowanie jest najbardziej zjadliwe bo ta fala ma wyższą energię. UVB ma dobre i złe cechy. To UVB powoduje wytwarzanie witaminy D w organizmie, ale też powstawanie raka skóry.

Jak się opalamy? Najpierw pojawia się rumień, który stopniowo ustępuje po około 72 godzinach (ok. 3 dni). Stopniowo gdy pierwszy rumień zanika następuje ściemnienie i złuszczenie naskórka tj. pojawienie się opalenizny. Pierwsze pojawianie opalenizny zaczyna pojawiać się po ok. 6 godzinach.
Za tą właściwą opalenizne utrzymującą się kilka tygodni a nawet miesięcy odpowiada w znacznej mierze UVB, dzialanie UVA pomija się, ponieważ jest znacznie miejsze. Ale UVA też powoduje opalenie się skóry tyle, że w znacznie mniejszym stopniu.

Poniżej przedstawiam wartości promieniowania, które są potrzebne do wywolania rumienia:
UVC (250 nm)   0,02 J/cm2
UVB (280–320 nm)    0,07–0,17 J/cm2
UVA (360 nm)   20–50 J/cm2 .

Jak widzimy potrzeba dużo więcej UVA niż UVB aby wywołać rumień, a w jego następstwie opaleniznę.

Promieniowanie UVC


Jest najbardziej szkodliwe. Działa toksycznie na komórki, wprost na ich DNA. Rozkłada jądra komórkowe prowadząc do nieodwracalnychuszkodzeń tkanki komórkowej.To promieniowanie jest jednym z najbardziej skutecznych w sterylizacji. Na drobnoustroje oddzialowuje bakteriobójczo.

Jest prawie w całości pochlaniane przez warstwę ozonową, która chroni nas przed nim. Dlatego dziury ozonowe są tak groźne - bo tracimy ochronę przed zabójczym UVC. Śladowe ilości promieniowania UVC mogą pojawiać się w rejonach dziur ozonowych - w rejonach wysokich gór i okolicach okołobiegunowych.

Czy szyba okienna albo samochodowa przepuszcza promieniowanie UV.


Szkło w części odbija promieniowanie,  pochłania, a w części przepuszcza. Znaczenie ma rodzaj szkła. Szkło kwarcowe przepuszcza w dużej mierze UV. Natomiast szkło sodowo-wapniowe, a takie zazwyczaj jest używane do produkcji szyb okiennych bardzo ograniczają UVB,  natomiast UVA w około 90% przechodzą przez szybę. Szyba lepiej zatrzymuje UV im jest  grubsza  lub im więcej warstw ma.  Zresztą producent szyb zna parametry przepuszczalności UV i możemy o nie zapytać. Dla przykładu szyba okienna zwykła, cienka (o grubości 3 mm) przepuszcza od kilku procent do nawet 30%  promieniowania UVB, które do niej dociera. Mówimy o szybie nie ulepszanej foliami antyUV, nielaminowanej. Nowsze szyby mogą mieć podwyższone parametry blokowania UV.

Czy można opalić się w samochodzie.


Różne normy określają przepuszczalność promieniowania UV w szybach samochodowych.  Szyby boczne i tylne przepuszczają więcej UV niż szyba przednia. Promieniowanie, jakie przepuszczają szyby samochodowe to głównie UVA, ale moge przepuszczać również UVB nawet do kilku procent (głównie szyby boczne i tylne).
Szyba przednia w aucie wykonana jest inaczej, jest szkłem laminowanym, które  pochłania większość zarówno UVA, a UVB hamuje prawie calkowicie.

Co z tego wynika w świetle wykresów, które pokazałam wyżej. Prowadząc auto przez długi czas, będąc kierowcą jesteśmy narażeni na promieniowanie UV, głównie UVA choć w części jesteśmy przed nim chronieni. To promieniowanie odpowiada za przyspieszone starzenie skóry i przebarwienia, co mogą zaobserwować osoby długotrwale przebywające za kółkiem, na przykład na dłoniach. Czyli przebywanie za szybami samochodowymi przez długi czas powoduje szybsze starzenie i powoduje powstawanie opalenizny wczesnej i  znikomej opalenizny właściwej (późnej).

Zdjęcie, które obiegło do tej pory wiele różnych portali nie jest fotoszopem choć różnica pomiędzy obiema stronami wygląda porażająco. Przypadek mężczyzny (zdj. poniżej) został opisany w New England Journal of Medicine. przedstawia kierowcę, który przez 28 lat prowadził ciężarówkę i cały czas jedna strona twarzy narażona była na promieniowanie glównie UVA. Promieniowanie to nie ma tak rakotwórczego działania jak UVB choć wywołuje zniszczenie skóry oraz degradację kolagenu i elastyny. Dlatego widać na tej połowie twarzy znaczne zniszczenie i postarzenie jej, ale nie pojawił się rak skóry. Z drugiej strony nie oznacza to, że ta połowa twarzy była permamentnie spieczona "na murzyna" a druga połowa twarzy biała. UVA niszczy skórę trochę bardziej po cichu niż UVB bo pozostawia znacznie mniej śladów opalenizny późnej.

Wyżej napisałam, że promieniowanie przenika przez szyby samochodu i o tym, że przednia szyba zatrzymuje większość promieniowania UV, ale za to boczne szyby przepuszczają najwięcej UV. Stąd można wnioskować, że kierowca prowadził auto z kierownicą po lewej stronie, bo po lewej stronie musiał mieć najbliższe okno boczne.



Świetliki dachowe montowane na poddaszach czy ogrody zimowe wykonane są z innego szkła, żywicowanego i ono w dużej mierze przepuszcza promieniowanie UV.

Czy można więc się opalić przez szybę? Zależy z jakiego szkła wykonana jest szyba. Nieprawdą jest i zbytnim uproszczeniem zdanie, ze przez szybę  opalić się nie można. Jesli mielibyśmy odpowiedzieć krótko nie dywagując nad składem chemicznym szkła ani mocą uzyskanej opalenizny i powiedzieć jednym słowem to: tak. Można opalić się przez szybę.
opalić się przez szyby, opalanie przez okno, jak szybko się opalić. Można opalić się przez szybę samochodu, czy szyba przepuszcza uv. Bezpieczne opalanie, jak szybko się opalić domowe sposoby. Jak najlepiej sie opalac, zybko się opalić bez słońca na słońcu na solarium

 Sprawdzamy jak długo dziś, w tej chwili powinnaś się opalać


Możesz sprawdzić jak bardzo dziś możesz się opalić. W tym linku Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej upublicznia indeks UV, czyli  aktualne pomiary wielkości promieniowania UV.


Portal  interpretuje indeks UV dla reprezentatywnych miast Polski w rejonach północy, środkowej Polski i południa oznaczając poziom promieniowania jako niski, umiarkowany, wysoki, bardzo wysoki, ekstremalny. Znając swój typ karnacji możesz oszacować jak długo możesz się opalać (poznać próg czasu, dla którego pojawi się rumień, bez używania filtrów UV)

Typy skóry europejskiej populacji [8]
    Charakterystyka

    Reakcja  na opalanie 
        
    Typ skóry

    Skóra bardzo jasna, często pokryta piegami, włosy jasny blond lub rude, oczy niebieskie.

    Zawsze reakcja rumieniowa na nawet krótki kontakt ze Słońcem

    I

    Skóra jasna, włosy blond do brązowych, oczy niebieskie, zielone lub szare.

    Znaczna skłonność do oparzeń słonecznych

    II

    Skóra jasnobrązowa, włosy ciemnoblond lub brązowe

    Umiarkowana skłonność do oparzeń słonecznych

    III

    Skóra brązowa lub oliwkowa, włosy ciemnobrązowe

    Brak skłonności do oparzeń słonecznych.

    IV



    Praktyczna interpretacja indeksu UV

    Poniżej wykres,  z którego możemy odczytać "bezpieczny" czas opalania.


    Wyjaśnienie jak interpretować. Załóżmy, że dzisiejszy indeks UV wynosi 4, a Ty masz typ karnacji II. Wtedy szacunkowy czas opalania potrzebny do powstania rumienia wynosi 40 minut jak na przykładzie poniżej. 
     

    Czy opalimy się przez ubranie

    I kilka innych ciekawych faktów o opalaniu

    1. Ubranie nie chroni nas przed promieniowaniem UV, ale je ogranicza. Paradoksalnie przez ubrania również możemy się opalić. Najlepiej przed promieniowaniem chroni bawełna. Jej wartość SPF szacunkowo możemy porównać do około 30.

    2. Materiał
      Przepuszczalność 
      UVA       
      Przepuszczalność 
      UVB
      Woda o grubości 1mm72%46%
      Zwykła szyba samochodowa70%kilka do 10%
      Bawełna20%4%
      Poliamid38%18%

    3. Jasne ubrania mniej nas chronią przed promieiowaniem UV niż ciemne.

    4. Biała ściana odbija prawie połowę promieniowania UVA, biała odzież ok. 28%.

    5. Siedząc przy ognisku z zasady nie opalimy się. Większa część powstającego promieniowania to promieniowanie widzialne i podczerwone (cieplne).

    6. Nie każdy wie, że deklaracja producenta kosmetyku o fotoprotekcji czyli SPF dotyczy tylko promieniowania UVB, a nie UVA. Do tej pory nie powstała jednolita skala oceny preparatów w zakresie ochrony przed UVA. A to dlatego, że są pewne trudności z obiektywnym pomiarem a w związku z tym z ustaleniem odpowiednich norm. Na razie można spotkać oznaczenia słowne.

    7. Preparat z filtrm SPF 2 blokuje połowę promieniowania co oznacza, że musielibyśmy się opalać dwa razy dłużej żeby zebrać taką dawkę promieniowania jak bez filtra.
      SPF 15 zatrzymuje 93,3% promieniowania,
      SPF 30 zatrzymuje 96,7%
      SPF 50 zatrzymuje je w 98%.
      Nie istnieje filtr całkowicie zatrzymujący promieniowanie.

    8. Większość olejów roślinnych jest słabymi filtrami o SPF 1,5 do 3. 

    9. UVA  stosuje się  klinicznie w leczeniu niektórych dolegliwości skóry, jak np. łuszczycy.

    10. Czasem czyta się, ze solariun raz na dwa tygodnie nie jest szkodliwe dla skóry. A tak naprawdę bezpieczne jest naświetlanie w solarium maksymalnie 23 minut na rok.[4]

    11. O ile nie przesadzimy z opalaniem i nie poparzymy skory, to w pierwszych dniach po opalaniu skóra wygląda młodziej i to nie tylko przez różowawy, świeży kolor. Powstaje stan zapalny skóry, a skóra broni się przed tym zwiększając produkcję wlasnego kwasu hialuronowego. Skóra może wydawać się lekko opuchnięta przez co zmarszczki płytsze a owal skóry młodszy. Ale to działanie tylko chwilowe. Zapalenia skory są jedną z głównych przyczyn skracania telomerów i szybszego starzenia. Zmuszamy skórę do walki, a ta walka oslabia tkanki w sensie długoterminowym.

    12. Światło poprawia nasze samopoczucie ale nie ma to związku z promieniowaniem UV. Za poprawę samopoczucia odpowiada głównie światło widzialne.

    13. Żarówki energooszczędne  są szkodliwe dla skóry i oczu, bo emitują UV. Lepsze są żarówki starej daty, zwykłe bo one promieniowania nie emitują. Te żarówki, których UE chce nam niestety zakazać.

    14. Promienie UV, które docierają do skóry powowują wytwarzanie barwnika melaniny, ktora chroni naszą skórę przed kolejnymi porcjami UV. Melanina w części blokuje docieranie kolejnych dawek promieniowania do skóry. Ale ta blokada nie jest wysoka. Wartość SPF melaniny wynosi ok. SPF  2-4.

    15. Tak, kremy z filtrami ograniczają wytwarzanie witaminy D w skórze. Te o wysokim faktorze zmniejszają jej wytwarzanie nawet o 98%.

    16. Wystawienie odsłoniętej skóry ciala (nie tylko twarzy) na czas do 15 minut dziennie powoduje wytworzenie dziennej dawki zapotrzebowania na witaminę D. U osób o jasnej karnacji. Podczas 15-20 minut ekspozycji na Słońce wytwarzamy około 10000 j.m. witaminy D.

    17. Osoby o ciemnej karnacji trudniej wytwarzają witaminę D pod wpływem slońca. Jej produkcja może być nawet 6 razy wolniejsza u tych osób niż u bladolicych.

    18. Zażywanie słońca 3 razy w tygodniu przez 3 miesiące chorych na nadciśnienie tętnicze wykazuje znaczne obniżenie ciśnienia skurczowego i rozkurczowego i wzrost stężenia witaminy D o ponad 150%

    19. Im jesteśmy wyżej tym bardziej się opalimy. Wychodząc 300 metrów  w górę dostaniemy ok. 4% więcej dawki promieniowania.


    Wszędzie jesteśmy straszone szkodliwością słońca. Nie chcemy się szybciej starzeć. No więc co robić. Czy powinniśmy zaszyć się w kopalni, żeby uciec przd słońcem?
    To straszenie ma swoje dobre cechy. Jeszcze 10 lat temu byłyśmy świadkiem bardzo dużej popularności solariów i wręcz spalania się na slońcu do oporu. Dobrze, a raczej zdrowo, że ta moda przeszła. Powinniśmy używać filtrów UV i chronić skórę, ale nie wariujmy. Nie jesteśmy w stanie w 100% zatrzymać starzenia spowodowanego promieniowaniem UV i musimy się z tym pogodzić. Poza tym pewna jego dawka jest nam potrzebna do życia i koniec. Potwierdzają to wyniki badań, które pokazują, że osoby które w skrajny sposób unikały slońca (lub wynikało to z charakteru ich pracy) częściej cierpiały  na choroby, które nie gnębią osób żyjących normalnie. Sęk w tym, aby nie leżeć plackiem na słońcu cały dzień i rozsądnie podchodzić do opalania.

    O filtrach przeciwsłonecznych nie rozpisuję się, bo o tym będzie następny wpis.



    Nie wyrażam zgody na kopiowanie i rozpowszechnianie zawartości publikacji mojego autorstwa (tekstu, zdjęć oraz filmów) bez mojej pisemnej zgody


    Bibliografia
    [1]. Photochemistry and Photobiology, 2005. Invited ReviewUV Doses Worldwide. Dianne E. Godar. Center for Devices and Radiological Health, Food and Drug Administration, Rockville.
    [2] Sunlight and vitamin D for bone health and prevention of autoimmune diseases, cancers, and cardiovascular disease. Am. J. Clin. Nutr. 2004; Holic M.F.
    [3] Czasopismo naukowe Wyższej Szkoły Pedagogiki im. Mieszka I.Działanie promieniowania ultrafioletowego na skórę. Ostre i przewlekłe uszkodzenie posłoneczne. Monika Bowszyc-Dmochowska.
    [4] Holick M.F., Sunlight. UV-radiation, vitamin D and skin cancer: how much sunlight do we need?, Adv Exp Med Biol, vol. 624, 2008.
    [5] Gordon J., R., S., Brieva J. C., Unilateral Dermatoheliosis, „The New England Journal of Medicine”, 2012, 25 Pozytywne i negatywne skutki promieniowania słonecznego Positive and negative effects of solar radiation. Wyższa Niepubliczna Szkoła Medyczna, Wrocław
    [6] Zakład Medycyny Społecznej i Profilaktyki, Wydział Zdrowia Publicznego, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach ;Studium Doktoranckie, Wydział Zdrowia Publicznego, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach.Marcin Ebisz, Marta Brokowska
    [7] Center for Devices and Radiological Health, Food and Drug Administration, Rockville,. Dianne E. Godar 2005
    [8]http://www.imgw.pl/
    [9]Zakład Biologii i Genetyki Medycznej, Katedra Nauk Podstawowych w Łodzi. Wpływ słonecznego promieniowania ultraoletowego (UV) na organizm człowieka Część I: Charakterystyka wybranych właściwości fizykochemicznych i biologicznych promieniowania UV. Marta Pacholczyk , Tomasz Ferenc, Jan Czernicki.

56 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy post, zawsze się nad tym zastanawiałam czy dociera do nas promieniowanie słońca przez szybę. W domu mam same żarówki energooszczędne, o jakiej skali szkodliwości dla skóry i oczu mówimy? Czy jest ono znaczące? Coś nas trochę za bardzo rozpieszczasz, dwa posty w tygodniu :) Nie mogę doczekać się kolejnego o filtrach :) Lukrecja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żarówki energooszczędne z zasady nie powinny emitować UV, ale jak ujawniły testy tych żarówek zdecydowana większość emituje to promieniowanie. Dzieje się tak dlatego, ze na powierzchni obudowy zewnętrznej powstają mikroskopijne i niewidoczne gołym okiem przerwania struktury powłoki ochraniającej przez które wydobywa się UV. Generalnie porównuje się ilość emitowanego UV przez te żarówki do dawki promieniowania w letni bezchmurny dzień o ile żarówka znajduje się w bezpośredniej bliskości kilku centymetrów (np. lampki stołowe). Jeśli jest to żarówka sufitowa a co za tym idzie znajduje się o wiele dalej od nas to z zasady uznaje się za bezpieczną, wtedy to promieniowanie nie jest uznawane za specjalnie szkodliwe i porównuje się go do dawki promieniowania w zimowy dzień. Nie są to konkretne wartości, ale tylko szacunki. Żarówki, które mają podwójną obudowę, ale są też już znacznie droższe nie powinny promieniowania UV przepuszczać i powinny być bezpieczne.
      W moim domu rodzinnym mieszkało więcej osób niż w przeciętnej rodzinie, ale tylko ja miałam w pokoju świetlówkę. Absolutnie nie chcę Cię straszyć, ale tylko u mnie pojawiła się wada wzroku. Lubiałam się uczyć w nocy więc to jest dodatkowy minus, bo białe kartki odbijają sporo promieniowania. Oczywiście nie wiem czy po prostu nie miałam predyspozycji do tego lub nie wpłynęły na to inne czynniki, ale zbieżność jest zastanawiająca. Wada pojawiła się u mnie po kilku latach nauki nocami, w okolicach liceum. Ale były to też inne czasy, dzisiejsze żarówki na pewno wykonywane są lepiej niż np. 20 lat temu.

      Usuń
    2. To mnie przestraszyłaś. Ale dobrze to wszystko wiedzieć, dziękuję.

      Usuń
    3. A przecież nie chciałam :) Ale lepiej zdawać zobie sprawę z takich rzeczy. Ja mimo wszystko staram się używać zwykłych żarówek w domu, a świetlówki w pracy zawsze przprawiały mnie o stres. Pewnie trochę przesadzam, ale więdząc takie rzeczy trudno o tym czasem nie myśleć.

      Usuń
  2. A nie jest z zasady tak, że filtr, który chroni przed UVB chroni też przed UVA? Na przykład naturalne filtry zawarte w olejach, lub tlenku cynku... Przyznaję, że nie miałam pojęcia, ze chodzi tylko o filtr UVB, jestem zaskoczona...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Kiedyś ja też zareagowałam tak jak Ty, nie mogłam uwierzyć, przecież ciągle mówi się o ochronie przeciwslonecznej na opakowaniach kosmetyków a nie o stopniu ochrony tylko przed pięcioma procentami tych fal.
      W praktyce kosmetyki przeciwsloneczne blokują UVA w niewielkim stopniu w porównaniu do nominalnej wartości SPF (które określa filtrowanie tylko UVB) tym bardziej, że UVB przebija się do nas przez chmury tylko w 5%, a UVA aż w 95%. Różnie próbuje się te problemy rozwiązać. W wielkiej Brytanii czy w Stanach stosuje się oznaczenia na podstawie gwiazdek czy plusów, oznacznia wyglądają trochę inaczej, ale idea jest podobna. Dla przykładu zdjęcie tutaj i tutaj
      Przykładowo PA++ oznacza ochronę UVA między 4-8 , a PA+ ochronę między 2 a 4. Przy czym nie ma konkretnych wymogów ile gwiazdek powinno być, aby kosmetyk móc sprzedawać, szczególnie w Stanach. Gwiazdki są tylko informacją dla klienta.

      W Polsce odkąd należymy do Unii Europejskiej inaczej rozwiązujemy ten problem. UE wprowadziła wymóg, że wartość ochrony przed UVA powinna wynosić przynajmniej 1/3 (33%) wartości współczynnika SPF , czyli kupując krem SPF 20 powinniśmy dostać ochronę przed UVA w granicach 7 z zasady. Powinien się wtedy pojawić znak z napisem UVA w kółeczku taki jak tutaj Dlatego powinnyśmy takiego znaku szukać na kremach z filtrami.
      Tlenek cynku rzeczywiście chroni przed promieniowaniem zarówno UVA jak i UVB, przy czym lepiej chroni przed UVA niż dwutlenek tytanu.
      Mam nadzieję, ze trochę rozjaśniłam :)

      Usuń
    2. Bardzo sie ciesze ze tlenek cynku chroni przed UVA, bo chciałam z niego zrobić filtr na lato, nie mam zamiaru używać dwutlenku tytanu :). Dziękuję bardzo za odpowiedź i także nie mogę doczekać się kolejnego wpisu.

      Usuń
    3. Tak, ja też głównie używam tlenku cynku, wydaje się jednym z najbezpieczniejszych, dlatego w następnym wpisie napiszę o nim więcej.

      Usuń
    4. O super, bo mam tlenek cynku i szczerze to nie bardzo wiem co z nim zrobić... Mam nadzieję, że on się nie psuje jakoś szczególnie bo mam go z zeszłego roku jeszcze.

      Usuń
    5. Nie, jeśli data ważności nie jest przekroczona (a tlenek ma stosunkowo długą datę ważności) to możesz go bezpiecznie użyć. W przyadku gotowych zeszłorocznych produktów do opalania, szczególnie takich które zawierają filtry chemiczne sprawa wygląda gorzej, bo te substancje są bardziej reaktywne, szczególnie, jeśli opakowania leżały na słońcu, wtedy nie powinno się ich już używać. Pierwsze to to, że już prawdopodobnie nie będą zapewniały ochrony deklarowanej przez producenta, a drugie, że mogły się wytworzyć związki szkodzące skrórze. Jeśli byłby to krem do opalania oparty tylko na tlenku cynku to byloby bardziej prawdopodobne, że nic się z kremem nie podziało. Czyli bezpiecznie tlenek cynku, który był w formie surowej możesz używać.

      Usuń
  3. Mój komentarz dotyczy "konwersacji" z wpisu "Antybakteryjny krem z azeloglicyną. I naparem z tymianku. Lekkie mleczko." Mój komentarz jest z dnia 7 maja, godz. 19:36.

    Ervish, hmm, nie poganiam, ale zależy mi na zrobieniu oliwki magnezowej. W tym celu potrzebny mi dobrej jakości chlorek magnezu sześciowodny czda. Nie kupowałam nigdy tego, nawet nie słyszałam o jego istnieniu, dlatego chciałabym, żeby przy moich pierwszych zakupach ktoś mi pomógł. Obserwując bloga, widzę, że znasz się na rzeczy, dlatego do Ciebie napisałam w tej sprawie. Niestety, muszę to powiedzieć, że czuję się troszkę olana, ja rozumiem wszelki brak czasu itd., ale... zaglądam na bloga i widzę już dwa nowe posty od mojego pierwszego komentarza, więc jakiś tam czas jednak wygospodarowałaś, żeby dodac te nowe wpisy. Na odpowiedź nie... Czy to jest jakaś tajemnica, u jakiego sprzedawcy kupujesz w/w produkt? Jeśli tak, napisz jasno, że nie udzielasz takich informacji, będę porady szukała u kogoś innego. Do mnie niestety do tej pory nie dotarła żadna wiadomość. Być może wysyłałaś, a do mnie nie dotarła, nie wiem...

    Pozdrawiam i mam nadzieję, że wyjaśnisz. Anna / white bridge

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Wiadomość przed chwilą wysłałam i rzeczywiście nie zrobilam tego wcześniej. Odpisałam na kilka komentarzy pod Twoim, dlatego, że nie zauważylam Twojej odpowiedzi na moje pytanie, które było wyżej.

      Jesteś pierwszą osobą od początku istnienia bloga, która napisala, że czuje się 'olana'. Jest mi bardzo przykro to słyszeć tym bardziej, że wielu osobom odpisywalam z takim opóźnieniem i oczywiście, że zdaję sobie sprawę, że można czuć się zażenowanym tym, że czasem tak długo muszą czekać na odpowiedź. Za każdym razem kiedy odnajdę taki przetrzymany komentarz odczuwam wyrzuty sumienia, że ktoraś z Was czeka za dlugo, ale kiedy tylko mogę staram się Wam odpowiadać. Nigdy nikogo nie zbyłam w komentarzu, bo jeśli już odpowiadam, to staram się robic to rzetelnie a nie krótko i zdawkowo odklepać byle zaliczyć odpowiedź.

      Chcę podkreślić jedną rzecz, ponieważ czuję się potraktowana nie do końca słusznie. Wprawne obserwatorki zauważą, ze na moim blogu nigdy jeszcze nie pojawiła się żadna reklama nie dlatego, że nie miałam propozycji lokowania prduktu, bo takie były. Uznałam do tej pory, że stosunek tego jak mogę stracić Wasze zaufanie w stosunku do tego jak mogę zarobić na wrzucaniu reklam bez związku a przy okazji zaśmiecić bloga jest nie wart zachodu. Jeśli kiedyś się na to zdecyduję to dlatego, ze naprawdę będę przekonana do produktu i zrobię to z czystym sumieniem. I kolejna sprawa, której możecie się domyślić w związku z tym: nie zarabiam na blogu. Nie zarabiam na nim, bo pracuję jak każda z Was. Moja praca do tej pory była bardzo absorbująca, jestem inżynierem kierującym grupą kilkudziesięciu osob i odpowiadająca za nich, nie tylko za swoją i ich pracę ale i bezpieczenstwo. Wierzcie mi to bardzo wyczerpująca praca wybiegająca ponad system 8-godzinnego dnia pracy. Dlatego Wam najczęściej odpisuję w weekendy lub w nocy. Robię to z wielką przyjemnością, dlatego że uwielbiam to, jestem Wam wdzięczna za docenienie mojej pracy, dlatego, że Was szanuję i zwyczajnie lubię. Prowdzenie bloga nie jest moim obowiązkiem i nie jestem dumna z tego, że kogoś rozczarowałam natomiast pretensje uważam za nie w porządku. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie a obsuw z odpisaniem na komentarz nie będziecie odbierały jako ignorancję. Ostatnio zmieniłam pracę właśnie dlatego, że zrozumiałam że wymaga ona ode mnie zbyt dużo poświęcenia i czasu, że to nie jest normalne.
      Dzięki normalniejszym godzinom pracy teraz powinnam znaleźć trochę więcej czasu dla Was i być może uda mi się choć trochę lepiej utrzymać konktakt z Wami. Przez ostatnie dni nadrabiam zaległości w komentarzach i mailach z czego się bardzo cieszę.

      Usuń
    2. anna, na glupote nie ma niestety kremu..
      ervish, dziekuje za kawal dobrej roboty!!!

      Usuń
    3. Anno, naprawdę bardzo nieprzyjemnie czytało się Twój komentarz. Ja często widzę jak Ervish odpisuje ludziom nawet o drugiej w nocy. Nie wiem w ogóle skąd się bierze w Tobie to poczucie, że coś Ci się należy od autorki bloga, która bezinteresownie dzieli się z nami swoją wiedzą i rozwija nasze wątpliwości, a do tego jest tak miła, że wystarczy się jej przypomnieć z pytaniem, jeśli coś przeoczyła. Ervish, nie przejmuj się tym komentarzem. Podobnie dziękuję za kawał dobrej roboty, zawsze byłam pod wrażeniem profesjonalizmu z jakim prowadzisz tego bloga. Lukrecja

      Usuń
    4. dziwni sa ludzie.. anno, powinnas sie wstydzisc. a ervish nalezaloby przeprosic.
      nie widzialam drugiego takiego miejsca w sieci. brawo dla ciebie ervish ze chcesz sie tym wszystkim z nami dzielic i poswiecasz na to tyle czasu! niesamowicie rzetelne opracowania wszystkich tematow. widac ze wkladasz w to orgom pracy, energii i czasu. i w dodatku zawsze jestes niesamowicie mila i konkretna w komentarzach. mam nadzieje, ze nie zrazisz sie do prowadzenia bloga przez takie podejscie jednostki, ktorym szczerze powiedziawszy jestem oburzona. jestem twoja wielka fanka i z niecieprliwoscia czekam na wszystkie wpisy! i widze ze jestem jedna z wielu:) pozdrawiam cie cieplutko,
      stala czytelniczka, katharina

      Usuń
    5. Witaj, Ervish.

      Na początku chciałam Cię przeprosić, bo przemyślałam sprawę, i faktycznie, miałam prawo być zaniepokojona brakiem odpowiedzi od Ciebie, jednak mogłam delikatnie podpytać się, dlaczego nadal nie odpisujesz. Zresztą, nawet to nie powinno mnie interesować, bo nie mam prawa ingerować w Twoje prywatne życie i pytać DLACZEGO. Widocznie miałaś powód, dla którego, nie odpisywałaś i koniec. Po prostu. Nie mam doświadczenia w kontaktach z Tobą, nie wiedziałam, że taka jest Twoja czasowa norma na odpisywanie czytelnikom.
      Powiem Ci, że o oliwie magnezowej myślę bardziej pod kątem uspokojenia, gdyż czytałam gdzieś komentarz (być może na Twoim blogu), że oliwa magnezowa może być dobrym środkiem na taki problem. Jestem niestety (bardzo) nerwowa i mam dosyć stresujące życie, dlatego pomyślałam sobie, że opisywany przez Ciebie roztwór mógłby wpłynąć na mnie pozytywnie. Wybacz za te przykre słowa z mojej strony, ale chciałam możliwie szybko spróbować działania oliwy magnezowej. Nie czuj się zażenowana i nie miej wyrzutów sumienia, że nie odpisywałaś mi. Nie ma czym się przejmować.

      Anonimowy z 23 maja, 13:01.
      Wydaje mi się, że mnie nie znasz, nie widziałaś, nie rozmawiałaś, nie poznałaś. Przeczytałaś tylko jeden mój komentarz. Na podstawie jednego komentarza chcesz wnioskować o mojej osobie? Wyobraź sobie pewną hipotetyczną sytuację. Jest pewna osoba, która jest po prostu uprzejma. Jednak pewnego razu pewna sytuacja wyprowadziła ją z równowagi, jest wyprowadzona z równowagi i Ty w tym, właśnie w tym momencie, widzisz ją pierwszy raz w swoim życiu. Niemiłe wrażenie na Tobie zrobiła, prawda? Tak jest w życiu. Oceniamy ludzi na pierwszy rzut oka, nawet nie myśląc o tym, jaka ta osoba może być na codzień. To, że miała gorszy dzień, była zdenerwowana czy zmęczona, zupełnie się nie liczy. Patrzymy bardzo wąsko, możemy patrzmy bardziej horyzontalnie. Na głupotę nie ma niestety kremu, ale nie trzeba od razu pokazywać swojej agresji.

      Anonimowy z 16:29, wybacz, ale nie czytałam tak wnikliwie bloga, żeby zauważyć, o której godzinie Ervish odpisuje na komentarze. Nie mam postawy roszczeniowej, jednak Autorka bloga nie odmówiła mi pomocy i dlatego na nią czekałam. Na to, że jest miła, nie mam cienia wątpliwości.

      Anonimowy, 18:28. Wyobraź sobie, że nie unoszę się honorem i potrafię pokazać, że popełniłam błąd. Ervish przeprosiłam, patrz początek tego mojego komentarza.

      Ervish, nie oceniam Twojego bloga pod kątem marketingowym. Nawet nie zwracałam na to uwagi, czy na Twoim blogu są jakieś reklamy, czy ich nie ma. Również uważam, że taka reklama mogłaby wzbudzić nieufność Twoich czytelników co do jakości prezentowanych przez Ciebie kosmetycznych specyfików.

      Jeszcze raz Ciebie gorąco przepraszam, mam nadzieję, że moja uwaga nie wpłynęła na Ciebie destruktywnie. Przypadkowo trafiłam na Twojego bloga, szukając informacji na temat zdrowej wersji antyperspirantu. Zauważyłam, że znasz się bardzo dobrze na kosmetyce niekonwencjonalnej, zachwyciłaś mnie swoimi sposobami pielęgnacji oraz wiedzą, jaką posiadasz. Z tego powodu postanowiłam do Ciebie napisać. Mam nadzieję, że ta niefortunna sytuacja będzie miała jednak szczęśliwy finał. Myślę, że na pewno będę zaglądała do Twojego miejsca w sieci, jednak nie wiem, czy będę miała odwagę się odezwać po tym, co się wydarzyło. Jest mi po prostu głupio. Mam nadzieję, że mi to wybaczysz.

      Przepraszam też Czytelniczki.

      Tylko mam jedną propozycję, nie oceniajcie ludzi zbyt pochopnie. Można kogoś bardzi zranić swoimi słowami. Ja wyrządziłam przykrość Ervish, ale uznaję swój błąd i przepraszam. Jednak ani przez sekundę nie pomyślałam źle o Tobie, Ervish, bardziej myślałam, że nie masz czasu albo że zapomniałaś. Mogłam zachować się bardziej delikatnie.

      Dziękuję za uwagę.
      Pozdrawiam i przepraszam jeszcze raz.

      Anna

      Usuń
    6. PS.

      Chciałabym, żeby ta sytuacja nie odbiła się negatywnie na żadnej sferze Twojego życia. Prowadzisz świetny blog, a ja jestem na etapie szukania naturalnych spobów pielęgnacji oraz wdrażania ich w swoje życie. Twoje porady z pewnością będą pomocne w tym przedsięwzięciu.

      Usuń
    7. Co do oliwy magnezowej to ja kupiłam chlorek magnezu na allegro. Oliwkę zrobiłam 20% według przepisu ale dla mnie jest chyba za mocna :( no szczypie okropnie! Fakt, że mam alergię która objawia się podrażnieniami skóry i to "łatkami" właściwie na całym ciele pewnie stąd to szczypanie ale też jak już mi się uda tak posmarować, że nie szczypie to "swędzi" (bardzo dziwne uczucie).
      Zrobię sobie może w mniejszym stężeniu bo tej 20% to chyba jednak nie dam rady zużyć.
      Ona faktycznie zostawia na skórze bardzo dziwne wrażenie takiej tłustości i tego swędzenia.

      Usuń
    8. anno, zachowanie twoje bylo po prostu GLUPIE. jakies dziwne oskarzenia, nieupzejmosc, ta postawa roszczeniowa. nie wiem czy zachowujesz sie zazwyczaj wlasnie tak, ale odnioslam sie tylko i wylacznie do tego twojego nieszczesnego komentarza. byl glupi, wiec zachowalas sie glupio. nie ma co obrazac sie na rzeczywistosc. na szczescie nie zaglada tu wiele osob, ktore traca panowanie nad soba, wiec nie dostalo ci sie po glowie i nie mialas okazji zobaczyc co to jest agresja skierowana w twoja strone.

      Usuń
    9. Dziękuję Wam za zrozumienie Dziewczyny, walczycie jak Lwice, doceniam to.
      Może to i dobrze, że taki komentarz wypłynął, bo dzięki niemu miałam szansę pokrótce wytłumaczyć jak wygląda to z mojej strony, bo na pewno część z Was czasem zastanawiła się czy moje późne lub wybiórcze odpowiedzi nie są oznaką lekceważenia. Nigdy i w żadnym wypadku.
      Anno przeprosiny przyjęte i nie ma o czym mówić. Cieszę się że tu wróciłaś i bardzo fajnie się zachowałaś.
      Nie ma się czym przejmować. My wszystkie tutaj mamy dość pracy z formulacjami i na pewno żadna z nas nie będzie zaprzątała sobie głowy małym incydentem, więc śmiało rozmawiajaj. Nie chcę, zeby ktokolwiek czuł się skrępowany tą dyskusją. Pozdrawienia dla wszystkich z Was.

      Usuń
    10. Kasiatoya i Anno, mnie też piecze oliwka magnezowa i początkowo stosowałam stężenie 25%, ale nie zawsze jestem w nastroju żeby znosić to stężenie, a jeśli akurat ogoliłam nogi to już w ogóle piekło bardzo. A w gotowych produktach np. we wspomnianym Zechsalu stężenie jest jeszcze wyższe, bo 31%. Dlatego najczęściej moczę stopy w bardziej skoncentrowanym stężeniu, bo taka forma jest dla mnie najlepsza, wtedy mnie nie piecze. Są osoby które stosują stężenie 40%, podziwiam.

      Usuń
    11. Dziękuję za odpowiedź, Ervish.
      Miło mi, że się nie gniewasz, na tym mi zależało.

      Anonimowy, moje zachowanie odzwierciedlone w komentarzu było głupie, jednak miej na uwadze to, że ta sytuacja to malutki wycinek z mojego życia.
      Nie, nie zachowuję się tak zazwyczaj.
      Z którego fragmentu mojej wypowiedzi wywnioskowałaś, iż "obrażam się na rzeczywistość"? Bo nie bardzo rozumiem.

      Usuń
  4. swietne wpisy, akurat na lato:) juz za chwilke wyjezdzam na urlop.. chcialabym ukrecic krem z filtrem.. bedzie przepis na taki? marzylby mi sie przepis na krem do twarzy na zimno na wloknach pomaranczy (bo reszta emulgatorow mnie niestety zapycha) jakbys miala pomysl, to bylabym bardzo wdzieczna gdybys chociaz podala jakby sklad mial wygladac procentowo. pozdrawiam serdecznie i gratuluje swietnych wpisow!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja ledwo wczoraj ukręciłam taki krem wodny na zimno, serum można powiedzieć tym razem na gumie ksantanowej. Dodałam mało fazy olejowej, żeby był lekki i sie nie świecił za bardzo na twarzy. Jest lekki, niezapychający ale wiadomo, wizualnie nie zmatowi twarzy jak kremy z silikonami. Wykorzystałam olej z nasion malin z racji, że ma filtr SPF 28 do nawet 50 i wykorzystałam koenzym Q10, bo chroni komórki przed śmiercią wywołaną przez UVA. Przepis wygląda tak, prawdopodobnie zrobię przepis na blogu z taką lub podobną recepturą:
      Olej z malin 10%
      Włókna pomarańczy - 2,5%
      Koenzym Q10 - 0,5%
      Witamina E - 1,5%
      Kwas liponowy - 0,5% (szczypta, głównie jako chelator, antyoksydant)
      Ekstrakt z zielonej herbaty - 1%
      Woda - do 100%
      guma ksantanowa odrobinkę, rzadko ją dodaję i malutką, symboliczną kropelkę konserwantu.
      Krem ma pomarańczową barwę z racji obecności koenzymu, ale na twarzy nie widać. Zazwyczaj do pudru dodaję odrobinę tlenku cynku (mieszam na ręce), żeby wzmocnić ochronę. Krem testuję na razie pierwszy dzień, choć coś mi się przypomina że chyba podobną recepturę (teoretyzując ze składem) podałam kiedyś w komentarzu czytelniczce Lidce, ale musiałabym odszukać. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Bardzo fajny przepis, czy można dorzucić tam tlenku cynku czy wyjdzie papka? Ja nie używam pudru i nie wiem gdzie bym mogła go przemycić, a teraz słońce wyszło i boję się, że olej z pestek malin to może być za mało :) Lukrecja

      Usuń
    3. dzieki za odpowiedz!! juz zabieram sie do pracy!:) wyprobowalam soporo twoich przepisow, ze wszystkiego jestem bardzo zadowolona i smialo moge powiedziec ze jeszcze nigdy nie bylam tak bardzo zadowolona z kosmetykow. dzieki temu blogowi zabralam sie za kosmetyki diy. wczesniej balam sie ze cos zrobie nie tak jak powinnam, instrukcje czy przepisy w sklepach lub na innych stronach wygladaly na malo profesjonalne. tutaj wszystko rzetelnie opisane. wiem co dodaje, po co, na co uwazac, na co wymienic w razie potrzeby. poprawila mi sie bardzo cera na twarzy, stosuje juz od kilku miesiecy naprzemiennie twoje serum z witamina c i anty aging. toniki tez wyprobowane i pokochane ale mam problem z okresleniem ph, wiec czesto wybieram sklepowe. peeling mocznikiem i krem do stop z mocznikiem, kremy, balsamy to tez strzaly w 10! jestes rewelacyjna!:) wielkie dzieki ze dzielisz sie z nami swoja wiedza!!!
      jak pisalam juz zabieram sie za krem do twarzy:) i zastanawiams sie nad balsamem. lubie ten z tego przepisu
      http://ervish.blogspot.no/2015/04/jak-zrobic-krem-do-rak-ciala-twarzy-do.html
      stosuje druga wersje, ulepszona:)- Przepis na krem - balsam nawilżający, na pękające naczynka, na poprawę kolorytu skóry. Ile procent tlenku cynku dodac zeby dzialalo? myslalam zeby zastosowac olej z malin, ale w tym przepisie trzeba podgrzac, wiec olej z malin odpada.. jakbys sie zastanawiala nad czym popracowac, to sprawilabys przeogromna radosc mi (i jestem przekonana ze rowniez wielu innym) gdybys poradzila cos na rozstepy..
      pozdrawiam serdecznie:) dobrze ze jeszcze sa na swiecie zarowo madrzy, jak i dobrzy ludzie!:)

      Usuń
    4. Fajny przepis, wszystko mam więc sobie ukręcę :) Dzięki!

      Usuń
    5. Lukrecjo. Generalnie panuje przekonanie, że kremy do opalania to jedno i powinny się skupiać na ochronie przeciwslonecznej a kremy aktywnie działające powinny stanowić osobną część. Ale zagadnienie jest bardzo ogólnie przedstawione. Zgadzam się z tym tylko po części, tzn. kiedy krem zawiera składniki aktywne mniej stabilne lub gdy łączony jest z kompozycjami filtrów chemicznych, które są bardziej reaktywne.
      Dodanie ekstraktów do kremów z tlenkiem cynku potrafi podnieść skuteczność promieniochronną, nie tylko wprowadza działanie antyoksydacyjne. Dobrze wspołpracuje z tlenkiem cynku np. bajkalina, czy właśnie ekstrakt z herbaty. Tlenek cynku jest dość stabilnym składnikiem i nie mam obaw w łączeniu go z ekstraktami, natomiast nie lączyłabym go z kremami opartymi np. na kwasach. Ten przepis, który podałam wyżej może być więc łączony z tlenkiem cynku.
      Dodałam do niego 12% tlenku cynku mikronizowanego(sama ilość tlenku powinna zapewnić średnią ochronę, gdybyśmy nie brali pod uwagę oleju z malin). I krem nie pozostawia na buzi żadnego bialego nalotu, a że tlenek cynku odbija światło, to nawet krem leiej wg mnie wygląda na buzi. W trakcie rozsmarowywnia tworzy się białaby kolor, ale po pełym rozsmarowniu nie ma żadnego takiego efektu przy takim stężeniu. Przy dodawaniu tlenku cynku do tego kremu myślę, że powinniśmy zwiększyć udział fazy olejowej, bo tlenek ma działanie lekko wysuszające i i może absorbować część oleju, więc przy zbyt niskiej ilości fazy olejowej krem może się odrobinę wałkować. Faza olejowa 20% moze 25% powinna wystarczyć, będę musiała przetestować.

      Usuń
    6. Dziękuję za odpowiedź. Tak właśnie myślałam nad jakimś połączeniem tlenku cynku z antyoksydantami. Świetny krem na lato, jak skompletuje składniki to się za niego zabieram :) Jakiej konsystencji można się spodziewać? Czy do buteleczki z pipetą się nada? Lukrecja

      Usuń
  5. Naprawdę nie wiem jak znajdujesz te informację, w internecie jest tyle sprzecznych porad, przepisów i "faktów" i trudno mi znaleźć poważne publikacje. Długo szukałam info o promieniowaniu żarówek i przepuszczalności uv przez szyby, wnioski podobne do Twoich, ale dużo bardziej ogólne. Teraz wyszukuje danych na temat folii uv, jedyne co znalazłam to testy producentów(nie wiem na ile można im ufać)i tak np jeden producent pisze, że można osiągnąć najwyżej 70% anty uv, inny znowu podaje, że jego folie zatrzymują 99% promieniowania...

    Na dniach miałam robić zamówienie w sklepach z półproduktami i kręcić swój pierwszy krem przeciwsłoneczny-przepis z mazideł, z drobną zmianą-ojej jojoba zamieniłabym na olej z nasion malin. Ale wstrzymam sie, jestem bardzo ciekawa Twojego wpisu!
    Pozdrawiam i dziękuję za Twoja wspaniałą pracę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do folii UV to myślę, że producnci nie powinni uświetniać paramentrów bez poparcia, więc jeśli jest to bezpośrednia strona producenta, to raczej można im ufać. Trzeba tylko dokładnie czytać o czym piszą, gra slów i manewrowanie nimi potrafi czasem wprowadzić w błąd. Jeśli chodzi o blokowanie 99% promieniowania, to trzeba doczytać, czy na pewno chodzi zarówno o UVA i UVB w pełnym zakresie długości fali.
      Apropos kremu na lato, to już od dłuższego czasu mam ochotę na astaksantynę, ale niestety w formie półproduktów nigdzie na razie jej nie ma,poza tym jest to dość drogi składnik, trzeba będzie coś inaczej przykombinować.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Już nie mogę się doczekać nestępnego wpisu!
    Mam tylko pytanie odnośnie włosów. Sama robisz odżywki lub maski, czy masz coś godnego polecenia? Ja kombinuję z aloesem, proteinami, ale jakoś nie widzę żadnych rewelacji..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed umyciem włosów zawsze nakładam jakąś mieszankę nawilżającą z olejami i trzymam pół godziny, a potem myję głowę. Taką mieszankę czasem robię na zaś, ale bardzo częso zdarza mi się robić coś na szybkiego 3 składnikowego specjalnie pod jedno mycie. Tonik do skóry głowy też robię ilość na około miesiąc od razu i też robię formę do użycia przed umyciem, bo jest skoncentrowany i zawiera dużo ekstraktów dlatego lepiłby się na gotowych włosach. Jeśli chodzi o odżywkę czy serum do włosów to pracuję nad przepisem, ale muszę zmodyfikować go żeby utrzymać sypkość włosów i żeby się nie lepił. Ciężko uzyskać coś satysfakcjonującego bez silkikonów, a dla zasady miałam ambicje coś takiego zrobić. Z drugiej strony z włosami jest inaczej niż ze skórą bo przecież są martwe, nie oddychają jak skóra, tych kilka potencjalnie niekorzystnych skutków, które ma miejsce w przypadku skóry opada w przypadku wykorzystaniu na wosy, dlatego nie przeżywam jeśli używam silikonów na końcówki włosów. Nie mam jeszcze dopracowanego przepisu, na razie używam zwykłe drogeryjne odżywki.

      Usuń
    2. Ale bardzo ładnie błyszczą się włosy po użyciu d-pantenolu na nie (też przed umyciem). Kolor włosów jest głębszy, a włosy w odczuciu grubsze i to naprawdę czuć. Ale stosuję skoncentrowany panthenol, powyżej standardowych stężeń. Na oko jakieś 30% do nawet 40% rozmieszany w wodzie czasem z dodaję oleju kokosowego. To jedna z naczęstszych mieszanek "na szybko, na jedno mycie" jakie używam.

      Usuń
  7. Gratuluję bloga, wiedzy, pasji i rzetelności! Świetnie się wszystko czyta. Posty przemyślane, konkretne i pełne mądrości:)
    Przetestowałam już wiele twoich receptur. Bardzo dobre i szybkie efekty u mnie daje serum z witaminą c. Tonik z glukonolaktonem też wyraźnie poprawił cerę. Ale kiedyś stosowałam krowie mleko na twarz, przemywałam nim twarz kilka razy dziennie. Takiego efektu nigdy później nie otrzymalam, skóra niesamowicie rozjaśniona, promienna, poznikały WSZYSTKIE niedoskonałości. Jak myślisz co spowodowało taki efekt? Zastanawiam się jaki półprodukt wybrać skoro mleko tak dobrze wpływa akurat na moją cerę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i przepraszam za późną odpowiedź. Tak serum z witaminą C przynosi szybsze efekty. Jeśli o mleko chodzi, to cały kompleks substancji, jakie wchodzą w skład mleka pewnie miało w tym swój udział, a tych substancji jest naprawdę dużo. W mleku krowim występuje całkiem sporo białek, aminokwasów i trochę peptydów, i pewnie te związki miały największy wpływ na wygładzenie i nawilżenie skóry. Są też niewielkie ilości kwasu mlekowego, który może mieć delikatne właściwości peelingujące. Wiele osób bardzo chwali sobie taką maseczkę z mleka krowiego, jednak są opinie że czasami po pewnym okresie twarz się znów pogarsza i zaczyna źle reagować. Po przerwie w stosowaniu i powróceniu do maseczek mlecznych cera znów reagowała na mleko dobrze. Wynikałoby z tego, że warto robić przerwy w stosowaniu co jakiś czas.
      Z półproduktów warto spróbować colostrum (siara), jest bardziej skoncentrowane niż mleko i nie powinno podować częstych alergii, które przy mleku czasem się zdarzają. W półproduktach występuje zazwyczaj w formie proszku, to dobry, odżywczy składnik.

      Usuń
    2. I zgadzam się z Tobą :) ja też czasem wymaziam sobie twarz mlekiem i zmywam po 10 minutach, rzeczywiście fajnie działa. Choć ja stosuję to raczej sporadycznie, 2-3 razy w miesiącu.

      Usuń
  8. Czesc ervish!
    Mam pytanie dotyczace kremow z filtrem. Czy jesli do kremu 30 dodam tyle samo kremu bez filtra to bede miala ochrone 15? Czy nie ma sensu takie rozrzedzanie kremow?
    Pozdrawiam i podziwiam twoja wiedze i zaangazowanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć. Pytanie nie jest łatwe, bo filtry nie zawsze wykazują liniowy ("proporcjonalny") charakter. Jeśli krem zawiera filtry mineralne, to w przybliżeniu możesz uzyskać ochronę powiedzmy o połowę mniejszą, ale jeśli zawiera chemiczne filtry lub związki działające synergistycznie to sprawa może wyglądać inaczej. Ekstrakty ziołowe jak np. bajkalina też podwyższają SPF. Dlatego taki krem może zachować się różnie.
      Ale pi razy drzwi myślę, że możesz założyć że rozrzedzenie kremu da Ci o połowę mniejszą ochronę (mniej więcej).
      Kremy z filtrami komponowane są tak, żeby dawały deklarowaną ochronę SPF przez producenta, kiedy zaaplikowane są w wielkości 2 miligramy na centymetr kwadratowy. To grubsza warstwa niż większość ludzi nakłada. Zazwyczaj nieświadomi tego aplikujemy 1,2-1,6 miligrama na centymetr kwadratowy, dlatego faktyczna ochrona kremu jest mniejsza.
      Dla kremu SPF 30 przy nałożeniu porcji 2mg/cm2 ochrona SPF będzie wynosiła 30 - tyle, ile deklaruje producent. Jeśli nałożysz cieńszą warstwę 1,5mg/cm2 to ta ochrona będzie wynosić SPF 12,8 dla tego samego kremu. Czyli wyjściem dla Ciebie może być po prostu cieńsze nakladanie filtra.
      Dziękuję bardzo :)

      Usuń
  9. Witam serdecznie ! :) Jestem już po wykonaniu olejku z kwasem salicylowym według Twojego przepisu..SUPER :) Zostało mi sporo kwasu salicylowego i chciałabym zrobić z jego udziałem peeling kwasowy na twarz. Przeczytałam u Ciebie sporo o tym kwasie ale nie znalazłam konkretnego przepisu na peeling..jedynie na tonik. Ostatnio spróbowałam sama zrobić taki peeling, połączyłam kwas salicylowy z spirytusem salicylowym ale niestety kwas mi się wytrącił i pozostały igiełki ( Nie pamiętam jakie były proporcję i nie mam pojęcia czy te dwa składniki wystarczą do peelingu) :( Bardzo proszę o pomoc :) Jeśli gdzieś jest tu konkretny przepis to proszę tylko o link :)

    Swoją drogą czy wiesz może ile powinna trwać pomiędzy stosowaniem kwasów AHA skoro moja twarz już się przyzwyczaiła do stosowania peelingów migdałowych ? :)

    Pozdrawiam !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam równie serdecznie. Właściwie zakłada się, że serie kwasami powinno się wykonywać w przerwach 2-4 miesięcy. Jeśli przechodzisz z kwasów AHA na BHA to skóra być może poczuje zmianępo przynajmniej 1-2 miesiącach. Warto dać odpocząć skórze.
      Twardą babką jesteś, naprawdę :) ja nie mam specjalnie wrażliwej skóry, jak miałam trądzik, to stosowałam spirytus 80% na twarz, czysty kwas askorbinowy pod roller i wytrzymałam, ale jak spróbowałam peelingu salicylowego na alkoholu, to myślałam że twarz mi spali. Nigdy więcej nie próbowałam.
      Tak, kwas salicylowy się wytrąca przede wszystkim dlatego, że etanol paruje szybciej niż woda, a to głównie w etanolu kwas salicylowy się rozpuszcza. Więc jeśli część wyparuje, to kwas traci część rozpuszczalnika dla siebie, dlatego się wytrąca. To też jest powodem dlaczego wytrąca się na ściankach - powierzchnia parowania jest większa. Przy formułach czysto etanolowych ciężko ten problem pominąć, można zabezpieczyć kosmetyk przed parowaniem i wybrać na przykład opakowanie z pompką. Jeśli początkowo kwas będzie rozpuszczony w odpowiedniej ilości alkoholu to wytrącanie powinno być zminimalizowane.
      Z takich najprostszych ale niestandardowych formuł (i mniej szkodliwych, nie lubie etanolowego peelingu) jest zmieszanie ok. 10% kwasu salicylowego z olejem rycynowym. Jeśli olejek podgrzejesz to więcej Ci się kwasu rozpuści, w okolicach 15%, może nawet do 25% ale musiałby być stosowany na ciepło, bo po ochłodzeniu prawdopodobnie znów się wytrąci. Taki peeling olejowy klei się na twarzy, bo olej rycynowy się klei. Powinno się taki olej potrzymać dłużej, 10% to niższe stężenie, a forma olejowa wydłuża czas działania kwasu salicylowego, kwas nie przenika w tak skokowy sposób jak na spirytusie. Można potrzymać taki olej 10 a nawet 30 minut na twarzy, zależnie od cery. Nie wiem czy zależy Ci na potocznie mówiąc wylince, czy na złuszczaniu przeciwko trądzikowi bez dużego obchodzenia ze skóry?
      Tak, rzeczywiście przepisu na peeling salicylowy nie wystawiłam. Mam to w zamiarze w przyszłości, ale chciałabym robić coś innego niż etanolową wersję, myślę nad tym. Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Ervish, nieoceniona kobieto :). Doradź mi proszę, bo nurtuje mnie jedna sprawa.
    Pracuję w domu, siedzę przy oknie wychodzącym na wschód, przy czym nie wstaje zbyt wcześnie i bezpośrednio słońce na mnie nie świeci. Czy powinnam na dzień stosować krem z filtrem, jeśli nie wychodzę z domu?

    I jeszcze jedna druga sprawa. Zakupiłam ostatnio emulsję z Lirene 50+ (tą, co na BU sprzedają). Jestem bardzo zadowolona, nie świeci się, nie klei. Czy uważasz, że ma dobry skład?
    No i oczywiście nie była bym sobą, gdybym jej nie "podrasowała". Dodałam na próbę do małej porcji tlenku cynku, trochę podkładu mineralnego (Kolorówka) i kremu Bielenda Matt Look SPF 30, który jest strasznym niewypałem ale dodaje kolorku mieszance :). Czy można robić takie mieszanki? Przyznam, że stosuje się bardzo fajnie, taki filtr kryjąco-matujący.

    Pozdrawiam Cię serdecznie!
    PS. czekam na wpis jak się ma sprawa ze skutecznością salicylanu sodu, w toniku bezalkoholowym kwas salicylowy + wodorowęglan sodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę się wtrącić. Pod najnowszym wpisem pytałam Ervish o filtr Lirene, odpisała, że zna lepsze gotowce (nie napisała jakie), może jeszcze odpowie, jesli nie przegapi mojej odpowiedzi :)

      Usuń
    2. Witajcie przepraszam, ze tak późno piszę. Niestety promieniowanie UVA jednak przechodzi przez szyby, więc teoretycznie powinniśmy używać filtrów nawet w domu. Ale przyznam, ze ja jeśli nigdzie nie wychodzę nie używam filtrów a tylko antyoksydanty jak witamina C, koenzym Q10, bajkalina, kwas foliowy, resweratrol - ogólnie te składniki, które zwiększają przeżywalność komórek i hamują reakcje wolnorodnikowe. Takie wyjście wydaje mi się lepsze biorąc pod uwagę, że filtry też mają swoje wady, czasem chcę dać skórze odpocząć od tych filtrów,a przebywanie w domu jest najlepszym czasem do tego. Ale teoretycznie wtedy też naszej skórze przydalyby się filtry. Ekstrakty roślinne, oleje mają zazwyczaj jakiś współczynnik ochrony przed promieniowaniem (absorbują lub odbijają - nie tylko blokują jego efekty w postaci wolnych rodników), choć ta ochrona jest zazwyczaj bardzo niska, czasem nawet znikoma.

      O ten krem Lirene już pytała mnie też inna Czytelniczka. Mam twarde zdanie nt. filtrów chemicznych, dlatego ja nie używałabym tego kremu. Zawiera dużo filtrow chemicznych. Oprócz przenikania części filtrów do organizmu to też produkują wolne rodniki. W niektórych kombinacjach (ja np. benzophenone+octocrylene+OMC) udowodniono, że na początku mają antyoksydacyjne działanie, ale już po godzinie pomiaru okazało się, że ilość wolnych rodników wzrasta do poziomu wyższego niż w skórze nie chronionej w ogóle filtrem. Taka mieszanka tutaj nie występuje, tylko o tym wspominam żeby zwrocić uwagę na to że im więcej filtrów chemicznych jest mieszanych tym większe prawdopodobieństwo, że coś się podzieje. Mieszanki filtrów chemicznych mogą mieć (ale nie w każdym przypadku) skłonność do synergistycznego działania w zakresie produkowania wolnych rodników. W tym kremie akurat nie widzę tej mieszanki, ale nie wszystkie połączenia zbadano pod kątem działania na żywą skórę w czasie, pod wpływem UV.
      I zawiera parabeny, triethanolaminę, silikony - to pomaga między innymi w dobrym smarowaniu, ale skórze już niekoniecznie. Mi się ten skład nie podoba, choć ma wyższy współczynnik ochrony niż krem na samym tlenku cynku. Oczywiście to moje zdanie.

      Tlenek cynku dołączony do Avobenzone (znajduje się w lirene) może spowodować szybszy rozkład avobenzone, ale podobnie jest z dwutlenkiem tytanu, a on już znajdował się w emulsji, więc zbrodni wielkiej może nie popełniłaś :) Jeśli chodzi o połaczenie bielenda matt look z lirene to nie widzę więcej połączeń, które rzucałyby mi się w oczy jako możliwie szkodliwe ale oczywiście mam wybiórcze tylko informacje i nie jestem w stanie powiedziec co dokładnie z sobą zareaguje.
      Ojej. Zapomniałam o tym salicylanie sodu :) i nie wiedziałam, że ktoś jeszcze na to czeka. Jak skończę te wpisy z typową tematyką pod letnie kosmetyki to zrobię ten wpis o salicylanie sodu.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
    3. Do drugiego komentarza z 19. 06:
      Nie przegapiłam :)
      Nie jestem bardzo obeznana na co dzien z gotowymi emulsjami przeciwsłonecznymi, bo ich nie używam, tylko diy i jakoś nie bardzo śledzę je na bieżąco. Ale we wpisie
      http://ervish.blogspot.com/2016/06/bezpieczne-opalanie-krem-z-filtrem.html
      przyjrzałam się w komentarzach np. kremowi skin79 mild sun (komentarz 20.czerwca) i jego skład jest calkiem niezły powiedzmy (pod względem bezpieczeństwa głównie). Kilka komentarzy wyzej w tamtym wpisie pharmaceris bezpieczny krem dla niemowląt też nie był najgorszy (też z 20. czerwca).

      Firma Badger, nie wiem jak z dostępnością w Polsce, robi kremy przeciwsloneczne z prościutkimi składami opartymi na filtrach mineralnych i mimo, że czasem deklarowana ochrona będzie niższa niż z podobnymi kremami zawierającymi dodatkowo inne filtry chemiczne to pomijamy nieraz szereg różnych działań niepożadanych. Te składy uważam za okrojone, ale jedne z najbardziej godnych uwagi.

      Usuń
  11. Dziękuję Ci za wyczerpującą odpowiedz! Ogólnie staram się jak najkrócej trzymać filtry na twarzy - tylko kiedy trzeba i zmywam po powrocie do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :) Uważam, że to rozsądne podejście, jeszcze jeśli nałożysz w domu tonik czy serum antyoksydacyjne to jest to chyba najlepsze wyjście. Dzięki temu oczyszczaniu twarzy po przyjściu do domu za kilka lat Twoje pory nie będą przypominały kraterów, filtry w połączeniu z silikonami ciężkimi czy parafiną używane ciągle moga powodować poszerzenie porów. Nie od razu, ale używane stale i długo przez lata już tak.

      Usuń
  12. Dzień dobry,
    Przeczytałam wszystkie komentarze, wpis i przyznaję, że jestem przerażona, bo myślałam, że dbam o swoją skórę a tu się okazuje, że niekoniecznie...mam skórę delikatną z przebarwieniami, z którymi walczyłam laserami, bo nic innego nie pomagało...trudno mi dbać o skórę z racji zawodu..pracuję jako pielęgniarka na oiomie w systemie 12h...rano smaruję twarz serum z wit. c (bo wyczytałam że kremy mogą zaburzyć filtr) potem smaruję twarz filtrem vichy 50 dry touch odczekuję jakieś 10 min i pudruję się pudrem w kamieniu i to już jeśli chodzi o dzień...w pracy mam dużo okien, jarzeniówki i nie mam możliwości zmywania twarzy, często też noszę maskę ochronną...ten kto zna specyfikę oiomu ten wie, że znajdują się tutaj pacjenci bardzo zakaźni, czasami nawet ze świńską grypą, więc dotykanie twarzy nie wchodzi w grę...i co ja mam w takim razie zrobić??chyba jedynie założyć torebkę papierową na twarz...choć jak znam moje szczęście to byłaby zrobiona z drzew z czarnobyla...Droga Autorko może Ty mi doradzisz jakie kosmetyki i jak używać, żebym przedwcześnie nie zjadły mnie wolne rodniki i żebym nie została starowinką...pozdrawiam...Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Agnieszko, w ostatnie dni mialam mniej czasu stąd późny komentarz, wybacz. Biorąc pod uwagę, że jesteś szczególnie pochłonięta nielatwą pracą to i tak dobrze, że jesteś konsekwentna w pielęgnacji na dzień, bo tak naprawdę czasem sobie odpuszczamy tlumacząc, że "dziś nie mam siły". To, że stosujesz antyoksydanty pod filtry przeciwsłoneczne to jest wręcz wzorcowa sprawa, bo wolne rodniki, które powstaną w reakcji UV z filtrami zostaną stłumione przez antyoksydanty. Tak naprawdę to antyoksydanty mają różne czasy rozpadu pod wpływem słońca, rzadko ktore wytrzymują caly dzień i idealnie byłoby je stosować 2 do 3 razy dziennie, ale malo kto ma czas na takie zabiegi w trakcie dnia. Za to po przyjściu do domu warto zmyć twarz i położyć coś świeżego na nią. Dla glukonolaktanu na przykład czas połowicznego rozpadu pod wpływem UV wynosi mniej więcej 3,5-4 godzin, co i tak jest bardzo dobrym wynikiem, bo to tylko połowiczny rozpad. Jeśli jesteś w pracy nawet 12 godzin, to nie jesteś narażona przez cały czas na bezpośrednie słońce, więc nie jest źle.
      Nie znalazłam składu Twojego kremu z filtrem. Jeśli był zakupiony na terenie UE, to UVA-PF (ochrona przed UVA) jest dość dobra, niewiele więcej z ochroną UV możemy zrobić, jak pisałaś torebki papierowej na twarz nie założymy :) Za to możesz właśnie działać przeciwko wolnym rodnikom.

      Bardzo lubię serum z witaminą C, ale czasem warto zrobić przerwę, lub stosować co drugi dzień. Nie wiem, czy masz wersję olejową, czy kwaśną (z kwasem askorninowym).
      Serum z kwasem askorbinowym jest dobrą rzeczą pod filtry, ale z czasem tak niskie pH stosowane ciągle może sprawić, że skóra jest zbyt wrażliwa i trzeba dać jej odpocząć. Jeśli kwas askorbinowy stosowany jest w niskim pH, zbyt długo i często to może działać trochę jak peeling, a to mimo wszystko odsłania skórę. Co obok witaminy C ma w sładzie Twoje serum?
      Wersja witaminy C w formie palmitynianu askorbylu (i wiele wskazuje na to, że jego kuzyna tetraizopalmitynian askorbylu też) nie powinna być stosowana na dzień - moim zdaniem.

      Dobrym zamiennikiem na dzień jest połaczenie antyoksydantów (jako zamiennik na serum z witaminą C) np. koenzym Q10 + witamina E + bajkalina. Ja używam takiego połączenia, bo działa mocnie ochronnie przeciwko wolnym rodnikom i zwiększa przeżywalność komórek pod wpływem UV (koenzym i bajkalina). Na dniach wstawię przepis właśnie na podobny krem, chyba połączę z tlenkiem cynku na prośbę Czytelniczek. I astaksantyna byłaby dobrym wyborem, jeden z najmocniejszych antyoksydantów, ale nie ma jej jeszcze w sklepach z półproduktami, jest kilka gotowych kremów z nią. Co stosujesz na noc?

      Usuń
    2. A jeśli o rozjaśnianie skóry chodzi, to szybsze wyniki wybielające niż sama witamina C daje połączenie witamina C + mleczan sodu. Na jesień możnaby zrobić peeling lub tonik kwas mlekowy+kwas askorbinowy, połączenie ok. 9% kwasu mlekowego z 1% kwasu askorbinowego może dać nawet dwukrotnie lepsze własności wybielające niż stosowanie tych składników osobno.

      Usuń
    3. A jeśli o rozjaśnianie skóry chodzi, to szybsze wyniki wybielające niż sama witamina C daje połączenie witamina C + mleczan sodu. Na jesień możnaby zrobić peeling lub tonik kwas mlekowy+kwas askorbinowy, połączenie ok. 9% kwasu mlekowego z 1% kwasu askorbinowego może dać nawet dwukrotnie lepsze własności wybielające niż stosowanie tych składników osobno.

      Usuń
  13. Dobry wieczór...
    Bardzo dziękuję za tak wyczerpującą odpowiedź i przepraszam, że odzywam się dopiero teraz, ale sezon urlopowy w pełni a co za tym idzie więcej dyżurów i zajęć....Pocieszyła mnie Pani pisząc, że moja pielęgnacja nie jest taka do końca zła...pytała Pani jakiego serum z wit. c używam. Ostatnio używałam: http://www.aptekagemini.pl/liq-cc-serum-light-30ml.html, a krem przeciw słoneczny: http://www.basia-blog.pl/2014/12/znalazam-idea-absolutnie-genialny-filtr.html...nie za bardzo orientuję się, czy to dobry wybór, ale plusem produktu z vichy jest to, że nie bieli i się nie świeci...poza tym nie powoduje u mnie uczulenia ani wysypu niechcianych niespodzianek...jeśli chodzi o wybielanie to byłabym szczęśliwa jeśli opublikowałaby Pani jakiś przepis na miksturę wybielającą...co prawda wiele już kosmetyków przetestowałam, ale mogłabym wypróbować coś nowego...a jeśli mikstura nie miałaby mocnych właściwości eksfoliacyjnych to byłby mój hit...pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję za komentarz...Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam jeszcze jedną prośbę do Pani....jeśli nie byłby to kłopot to, czy mogłaby Pani podać jakiś prosty przepis na jakieś serum z koenzymem i bajkaliną, które nadawało by się pod filtr???bo tak jak sama Pani mądrze napisała nadużywanie serum z wit.c nie jest dobre....oglądałam przepis na krem z cynkiem, ale nie nadaję się on do mojej wrażliwej i suchej w gruncie rzeczy skóry...pozdrawiam serdecznie jeszcze raz...Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  15. Co jakiś czas wracam do Twoich różnych postów i za każdym razem odkrywam coś w tekście nowego, na co wcześniej nie zwróciłam uwagi, albo po prostu nie rozumiałam głębiej zagadnienia. Składam pokłony wdzięczności za przekazywanie wiedzy ;)
    Czy mogłabyś rozwinąć temat przyczyn skracania telomerów - czy np. to się też tyczy różnych zabiegów kosmetycznych takich jak radiofrekwencja mikroigłowa (w której wytwarza się ciepło w głębszych warstwach skóry, które niszczą/obkurczają wiązania kolagenowe, i pobudzają do wytworzenia nowych włókien) - czy to możliwe, że to co nam proponują jako poprawę, tak naprawdę szkodzi w dłuższym rozrachunku?

    OdpowiedzUsuń
  16. To zdjęcie jest już kultowe ale pokazuje wszystko, co powinniśmy wiedzieć - filtrem się trzeba kremować! jeśli chcemy wyglądać dobrze nie tylko za młodu, ale również i później, jak będziemy już dziadkami :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fotka to już znana na całym świecie - ale genialnie pokazuje jak słońce na nas działa

    OdpowiedzUsuń