wtorek, 12 kwietnia 2016

Azeloglicyna jako alternatywa dla kwasu azelainowego      PRZEPIS

Krem na trądzik przepis
Azeloglicyna na trądzik tonik receptura. Krem tonik z kwasem azelainowym DIY forum. Domowy krem przeciwtrądzikowy zaskorniki. Krem do twarzy DIY azeloglicyna przepis.

Antybakteryjny krem z azeloglicyną 

I naparem z tymianku. Lekkie mleczko. 




Przepis na krem - mleczko z azeloglicyną i tymiankiem



Składnik
Ilość
[gram]
Procent
[%]
Olej 1,515 %
Lecytyna0,151,5 %
Witamina E0,11 %
Napar z tymianku7,0570,5 %
emulgator GSC0,22 %
Azeloglicyna110 %
konserwant     opcjonalnie
tonik z azeloglicyna efekty opinie. Kwas azelainowy krem DIY domowej roboty kosmetyki naturalne. Przepisy na naturalne kosmetyki domowe, Serum z azeloglicyną kwasem azelainowym efekty
Mleczko z azeloglicyną, 10 gram


Mleczko jest z przeznaczone dla osób z cerą skłonną do trądziku, przetłuszczającej się, z rozszerzonymi porami i skłonnej do zanieczyszczeń przez drobnoustroje. Efekt zmniejszenia porów jest dostrzegalny już po kilku użyciach, głównie za sprawą azeloglicyny. Mleczko mimo, że jest antybakteryjne to dobrze nawilża skórę.

Przepis nie jest skomplikowany.
Ilość tekstu do poszczególnych kroków wynika z tego, że staram się w miarę dokladnie wytłumaczyć wykonanie kremu nawet dla początkujących. Tym razem przepis  nie na włóknach pomarańczy a na emulgatorze GSC - można go rozpuszczać w wodzie. Jak zawsze wszystkie kubki, pojemniki, szpatułki muszą być odkażone spirytusem lub wygotowane dla pozbycia się bakterii.

Domowe sposoby na trądzik blog
Tonik z azeloglicyna kwasem azelainowym na wągry. Skuteczny krem na tradzik diy kosmetyki domowe naturalne cosmetics acne facecream. Domowe sposoby na tradzik opinie. Kosmetyki domowe  domowej roboty diy.

 Krok 1

Wykonujemy napar z tymianku:
A. wsypujemy 1-1,5 łyżeczki tymianku do szklanki
B. Zwilżamy tymianek 1(max.2)  łyżeczkami spirytusu. Przy dwóch łyżeczkach skóra może się łuszczyć. Osoby, które nie tolerują spirytusu mogą z niego zrezygnować.
C. Zalewamy szklankę gorącą wodą destylowaną i przykrywamy do pełnego zaparzenia (ok. 20 minut, można mieszankę też pozostawić na 24 godziny)

Opcjonalnie: Dla glębszej ekstrakcji składników aktywnych można podgrzewać napar przez 15 minut na niewielkim ogniu tak, aby utrzymać temperaturę wody bardzo ciepłej - gorącej, ale poniżej temperatury 100 st.C.

Krem z kwasem azelainowym opinie forum
Przepis na krem na tradzik lekki nietłusty.  Domowe sposoby zwalczania tradziku kwas azelainowy dzialanie na cere.


 Krok 2

FAZA OLEJOWA

Dodajemy olej + lecytyna + witamina E

Ja użyłam oleju z pachnotki. Można użyć oleju z lnianki siewnej, konopnego, skwalenu. Te oleje są odpowiednie dla osób ze sklonnością do zaskórników, ale są nieodporne na podgrzewanie. Dlatego w recepturze nie podgrzewamy fazy olejowej. Cery suche mogą użyć oleju arganowego, sojowego.

Lecytynę najłatwiej rozpuścimy używając spieniacza do kawy, mini-miksera. Można użyć lecytyny z kapsułki (aptecznej). Powinna być to lecytyna płynna (wersja w proszku lepiej rozpuszczalna jest w wodzie, nie w olejach).
Mieszamy i odstawiamy na bok do momentu, aż zrobimy fazę wodną. Wtedy obie fazy zmieszamy ze sobą.


 Krok 3

FAZA WODNA - osobny kubek

Napar z tymianku + emulgator GSC (Gliceryl Stearate Citrate)

Tą mieszankę podgrzewamy tak, żeby emulgator się w pełni rozpuścił, ale należy nie doprowadzać do wrzenia. Od momentu pełnego rozpuszczenia warto  przytrzymać taką mieszankę minutę lub dwie dłużej, żeby mieć pewność, że nie powstaną nam grudki i na pewno wszysto się rozpuści. Podgrzewamy w łaźni wodnej tj. należy wsadzić kubek do garnka napełnionego wodą, a ten garnek postawić na lekkim ogniu i w ten sposob podgrzewać mieszankę.
Ewentualnie można podgrzać mieszankę w mikrofalówce, ale łaźnia wodna jest lepszym wyjściem, w mikrofalówce łatwo o przegrzanie mieszanki.
Cały czas mieszamy.

 Krok 4

Po rozpuszczeniu emulgtora mieszanka ma kolor kremowy. Dodajemy do niej 1g azeloglicyny i mieszamy. To jest faza wodna.

Krem z azeloglicyną na tradzik
Kwas azelainowy dziala na trądzik produkty polprodukty kosmetyczne. Preparaty z kwasem azelainowym gdzie kupić.


 Krok 5

Wlewamy fazę wodną do olejowej, mieszamy.

Tutaj trzeba użyć spieniacza do mleka, żeby fazy ładnie się połączyły i się nie rozdzieliły. Ręcznie ciężko byłoby to tak dobrze wymieszać.
Jeśli nie mamy spieniacza można ewentualnie przelać mieszaninę do butelki lub kubka, zakręcić z góry i mocno wstrząsać - wytrzepać. Tym sposobem powinnimy też otrzymać wystarczająco ładną emulsję.

Przepis na krem domowej roboty diy
Tak wygląda gotowy krem

Przepis na krem na tradzik lekki nietłusty. Przyczyny trądziku pospolitego zdjecia, tradzik forum. Domowe sposoby zwalczania tradziku kwas azelainowy dzialanie na cere.

Uwagi do przepisu



1. Końcowe pH mleczka powinno wynosić ok. 5,5-6,5 - wtedy składniki będą stabilne.
Dobra wiadomość : prawdopodobnie pH nie trzeba będzie podnosić ani obniżać - mi wychodzi idealne pH 6. W Waszym przypaku wartość może delikatnie odbiegać i nie należy się martwić. Trzeba tylko je wyrównać do dobrego poziomu.

2. Celowo użyłam emulgatora "na zimno". Określenia na zimno stosuje się dlatego, że nie wymaga on podgrzewania fazy olejowej, więc nie pogorszymy właściwości oleju, nie wytworzymy w nim wolnych rodników - w przepisie użyłam oleju nieodpornego na podgrzewanie. Podgrzanie fazy wodnej nie jest już takim problemem, wysoka tempertura i tak jest warunkiem uzyskania naparu.

3. Mleczko ma bardzo przyjemną konsystencję i ładny śmietankowy wygląd, ale przed użyciem trzeba wstrząsnąć, celowo użyłam jak najmniej substancji konsystencjotwórczych omijając wszelkie gumy arabskie czy ksantanowe. Mleczko po kilku minutach się wchłania, prawie się nie świeci i nie lepi się.

Krem tymiankowy dla cery tłustej
Tonik z azeloglicyna kwasem azelainowym na twarz przepis efekty. Domowe kosmetyki DIY przepisy do twarzy. DIY kosmetyki z kwasem azelainowym.


4. Przepis wykonany jest z myślą o osobach z tlustą cerą stąd niska zawartość fazy olejowej, ale mleczko pomimo lekkiej konsystencji dość dobrze nawilża. Osoby z cerą mieszaną w kierunku suchej mogą zwiększyć udział fazy olejowej dla lepszego nawilżenia do poziomu 20-25%. Poniżej przepis dla tych, którzy chcą wykonać mleczko z 20% fazy olejowej.



Składnik
Ilość
[gram]
Procent
[%]
Olej 220 %
Lecytyna0,22 %
Witamina E0,11 %
Napar z tymianku6,565 %
emulgator GSC0,22 %
Azeloglicyna110 %
konserwant     opcjonalnie

Mleczko z azeloglicyną, 10 gram


5. Jak stosować:
Mleczko przeznaczone jest do stosowania na noc. Dlaczego, o tym niżej (Tymianek, punkt 4.). Przetrzymywać najlepiej w lodówce, choć zakonserwowany może być trzymany poza nią, ale w chłodnym i nienasłonecznionym miejscu. Mleczko może mieć subtelne dzialanie złuszczające i raczej nie powinno podrażniać, ewentualnie można odczuć bardzo delikatne uwrażliwienie po kilku użyciach. Można stosować codziennie lub co drugi wieczór.
Ostra wrażliwość na kosmetyk może być wynikiem alergii na tymol, wtedy należy odstawić kosmetyk.
Nie należy mleczka używać ciagle, ponieważ tymol (składnik tymianku) stosowany przewlekle może pobudzać czynności tarczycy. Można go stosować np. przez dwa tygodnie, a potem zrobić miesiąc przerwy. Jeśli są osoby, które mają problem z tarczycą lub źle reagują na tymol można krem wykonać bez naparu, a zamiast niego dodać wodę.

6. Tymianek ma silne wlaściwości przeciwdrobnoustrojowe, azeloglicyna rownież ma działanie wspomagające działanie antybakteryjne, dlatego mleczko samo w sobie w naturany sposob ma pewne działanie samokonserwujące. Dlatego w tym przepisie zdecydowałam się zrezynować z dodawania konserwantu tym bardziej, że mleczko zużyję na pewno w przeciągu 3 tygodni. Ale można dodać konserwant np. sorbinian potasu 0,3 do 0,5%.

Azeloglicyna działanie forum apteka
Kosmetyki domowe naturalne domowej roboty diy.  Skuteczny krem na tradzik   cosmetics acne facecream. Domowe sposoby na tradzik opinie. Kwas azelainowy dla cery tłustej polprodukty kosmetyczne. Preparaty z kwasem azelainowym gdzie kupić.

Mleczko zaraz po roztarciu na skórze


Dlaczego w przepisie jest napar z tymianku

1. Tymianek  jest silnym środkiem przeciwbakteryjnym


Tymol (główny skladnik tymianku) zabija bakterie już w roztworach o stężeniu 1:3000 - czyli gdyby dodać jedną łyżkę tymolu i 3000 łyżek wody.
Często stosowanym środkiem w terapii antytrądzikowj jest nadtlenek benzoilu, który ma działanie przeciwbakteryjne, jednak ma też działanie silnie utleniające, w chemii stosowany jest jako inicjtor reakcji rodnikowych. Nie pozostaje to obojętne dla skóry.

Efekt działania tymianku jest podobny, ale sposób osiągnięcia celu przez tymianek jest zgoła odmienny. Jego zdolność przeciwbakteryjna porównywalna jest z nadtlenkiem benzoilu dlatego jest polecany jako naturalna alternatywa dla benzyl peroxide, która nie niszczy skóry. Wbrew działaniu nadtlenku benzoilu tymianek ma działanie antyoksydacyjne, więc w dłuższej perpektywie przeciwstarzeniowe, czyli zupełnie przeciwne do powyższego srodka chemicznego. Tymianek wykazuje przy tym niską cytotoksyczność.


Bakterie, które w głównej mierze są przyczyną trądziku pospolitego są Propionibacterium acnes. Poniżej wpływ śladowych porcji olejku (nie ekstraktu) na hamowanie rozwoju tych bakterii[14]. Użyte w teście stężenia są śladowe -  poniżej 0,1%.




Poniżej porównanie antybakteryjnych właściwości różnych ziół wobec bakterii podatnych na antybiotyki.[11]


Dziwić może fakt, że w badaniu szałwia wykazała znikome własności przeciwdrobnoustrojowe. Przecież tak często polecana jest jako płukanki do jamy ustnej np. po wyrwaniiu zęba. Szałwia ma zdolności przeciwzapalne, jednak przeciwdrobnoustrojowe wcale nie są takie szerokie jak się jej przypisuje. Wynika to z tego, że jej własności antyseptyczne są albo: a) o wiele mniejsze niż tymianku czy rozmarynu, dlatego wskaźnik hamowania drobnoustrojow jest tak bardzo niski w stosunku do nich
b) w badaniu wzięto pod uwagę działanie na różne szczepy bakterii (aż 14), być może szałwia działa antyseptycznie na inne szczepy nieujęte w badaniu ?
c) ostatnia możliwość to taka, że antyseptyczne właściwości szałwii są po prostu rozdmuchane, co nie przeczy temu, że ma inne właściwości lecznicze (zmniejsza krwawienia, zmniejsza stan zapalny, unieczynnia toksyny wytwarzane przez bakterie itp.). Najwyraźniej jednak szałwia prezentuj znikome właściwości odkażające w porównaniu np. do tymanku.

W badaniu wzięto pod uwagę ekstrakty wodno-alkoholowe i badano wpływ ekstraktów na hamowanie rozwoju bakterii, które można leczyć antybiotykami.  Ilość substancji o silnym działaniu przeciwbakteryjnym w tymianku jest wysoka, a natura skomponowała je tak, że w naturalny sposób działają w synergii, dlatego jak pisałam wyżej tymianek znajduje się w czołówce naturalnych substancji antybakteryjnych. Ale jako ciekawostkę dodam, że jeszcze silniejsze działanie przeciwbakteryjne nawet wobec bakterii opornych na antybiotyki wykazuje dobrze znany nam goździk.


Bakteria gronkowca

Optymalna temperatura do rozwoju gronkowca wynosi 37 °C, więc warunki ciała ludzkiego sprzyjają zakażeniom gronkowcem.Szacuje się, że 10 do 50% populacji ludzkiej stale lub okresowo jest nosicielami tych bakterii bez wystąpienia objawów chorobowych. Skolonizowane szczepy gronkowca złocistego mogą stanowić punkt wyjścia dla zakażenia.
Sam gronkowiec nie, ale toksyna gronkowca jest bardzo odporna na działanie wysokiej temperatury, nie niszczy jej nawet gotowanie przez 30 minut.

Ale dlaczego piszę właśnie o gronkowcu. Trądzik i schorzenia skórne mogą by wywołane przez bakterie gronkowca. Gronkowiec złocisty najczęściej powoduje zakażenia ropne skóry, tkanek podskórnych oraz tkanek miękkich, ropni oraz dobrze znane nam zapalenie mieszków włosowego,  które pojawia się często po goleniu.

Tak może wygladać trądzik i reakcje ropne skóry na zakażenia gronkowcem[13]

Przepis na krem do twarzy azeloglicyna na tradzik lekki nietłusty. Krem z kwasem azelainowym zdjecia,  forum. Domowe kosmetyki DIY   dzialanie na cere. Kosmetyki domowe naturalne domowej roboty przepisy.


Gronkowiem może też zasiedlać drogi rodne kobiet. Poniżej wpływ tylko połowy minimalnego stężenia hamującego na przetrwanie gronkowca w pochwie.


Tymianek ma tak dobre właściwości antybakteryjne, że uważa się go za naturalną alternatywę triklosanu w kosmetykach jako susbtancję aktywna przeciw trądzikowi a tym samym konserwującą.
Triklosan jest często stosowaną substancją grzybobójczą,bakteriostatyczną i przeciwzapalną. Najczęściej używa się go w kosmetykach jako konserwant, również w kosmetykach dla cery trądzikowej. Roztwory do 10% służą do odkażania narzędzi medycznych.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że triklosan przenika w znacznych ilościach do organizmu, jest wykrywany m.in. w mleku karmiących matek czy w tkance tłuszczowej. Spora jego część przenika do organizmu poprzez skórę w trakcie stosowania kosmetyków. Triclosan może powodować obniżenie temperatury ciała i ogólny efekt depresyjny centralnego układu nerwowego.
Tymianek wykazuje dużo mniejszą cytotoksyczność stąd wynika zasadność zamienienia triklosanu na ekstraty z tymianku nawet, jeśli działanie triklosanu jest mocniejsze.

2. Ma działanie przeciwgrzybicze


Tymol zawarty w tymianku ma właściwości przeciwgrzybicze, działa przeciwko grzybom Candida (Candida albicans, Candida tropicalis i Candida kruse). Minimalne stężenie tymolu wykazujące działanie przeciwgrzybicze to
39 ng/ml dla C albicans i C. krusei i
78 ug/ml dla Candida tropicalis.

Antybiotykiem syntetycznym, który najczęściej używany jest do leczenia grzybic jest nystatyna. Tymol nie jest substancją w pełni dorównującą nystatynie, boinimalne stężenie grzybobójcze nystatyny jest 20 razy mniejsze niż dla tymolu. Oznacza to, że należałoby użyć 20 razy więcej tymolu niż nystatyny, aby zabić grzyba. Ale pamiętajmy, że nystatyna jest antybiotykiem, który z czasem powoduje oporność grzyba na leczenie, a tymol naturalną substancją. Połączenie tymolu i nystatyny nie znosi wzajemnego działania grzybobójczego przeciwnie, daje synergiczny efekt hamujący na wzrost tych szczepów.

3. Tymol


Tymol jest silnym związkiem przeciwbakteryjnym, działa 25 razy silniej niż fenol. Stosowany jest również jako środek przeciwpasożytniczy,  spożywany niszczy pasożyty przewodu pokarmowego. Zwiększa ukrwienie skóry dzięki czemu skóra jest lepiej odżywiona. To właśnie on w głównej mierze odpowiada za właściwości tymianku, choć wpływ na działanie zioła mają również inne występujące w śladowych ilościach związki czynne w nim zawarte.

Zawartość tymolu w świeżm ziele tymianku waha się w granicach 40-60%, ale jest to wartość elastyczna, ponieważ bardzo zależy od czynników środowiskowych. Tymianek z różnych upraw będzie się  różnił zawartością i proporcjami związków, ale dane jednoznacznie wykazują, że dominującym składnikiem tymianku jest tymol.
Tymianek wysuszony wg badań [16] zawierał około 50-52% tymolu. Badania odnosiły się do "dopiero co" wysuszonego tymianku a taki, który przeleży w naszej kuchennej szafce może z czasem tracić zawartość tymolu. Ale skoro suszenie nie wpłynęło tak dramatycznie na spadek jego zawartości, to już samo leżakowanie (z dala od światla i wilgoci) nie powinno bardzo dostrzegalnie wpływać na zawartość tego związku.

MIC czyli minimalne stężenie hamujące rozwój szepów bakterii jest różne dla różnych bakterii, dlatego nie podaję długiej tabeli. Ale najczęstsze stężenia tymolu, które hamują rozpszestrzenianie się ich to 0,1% do 0,25%.

UWAGA. Tymol może mieć działanie drażniące na skórę. Można też być uczulonym na tymol. Alergie zdarzają się względnie rzadko, często występują wtedy, gdy uczuleni jesteśmy również na miętę, rozmaryn. Gdy pojawią się reakcje niepożądane wówczas należy tymol/tymianek odstawić.


4. Tymianek - anytoksydant


Tymianek ma działanie antyoksydacyjne ze względu na wysoką zawartość fenoli. Działanie hamujące peroksydację lipidów jest wykorzystywane w żywności - ekstrakty z tymianku są stosowane do naturalnego hamowania psucia mięsa oraz naturalnego zabezpieczania fazy olejowej przed jełczeniem. Tymianek ma dobre własności antyoksydacyjne, ale w porównaniu do rozmarynu to działanie jest słabsze (zdolność zmiatania rodników DPPH dla rozmarynu 92%, dla tymianku 33%).
Pod względem działania antyoksydacyjnego tymianek nie wykazuje synergizmu działania z rozmarynem, ale działa w synergii z kwercytyną czy z witaminą E - połączone razem mają wzmocnione działanie. Dlatego w przepisie w fazie olejowej (dla hamowania jej utleniania) znalazła się właśnie witamina E a nie olejowy ekstrakt z rozmarynu.

Połączenia z innymi substancjami

Ekstrakt z tymianku nie łączymy z  kwasem askorbinowym ani pochodnymi witaminy C jak palmitynian askorbylu, ponieważ nie działa synergistycznie z witaminą C [5].
Kombinacja tymianku i majeranku oraz tymianku i mięty wykazuje słabe synergistyczne działanie.

Ekstrakt z tymianku działa synergistycznie z witaminą E (alfa-tokoferolem) oraz kwercetyną, to znaczy ich działanie przeciwutleniające jest większe, kiedy występują razem niż w momencie, gdy każda z substancji stosowana jest osobno.

Od czego może zależeć siła antyoksydacyjna tymianku

Im niższe pH tym zdolności przeciwutleniające tymianku mogą maleć, natomiast w zbyt wysokim (zasadowym) pH związki zawarte w tymianku mogą się zdestabilizować.

Stwierdzono, że kationy glinu zwiększają aktywność antyutleniającą ekstraktu. Zmiany te są tym większe im większy jest stosunek stężenia dodawanej soli glinu do stężenia ekstraktu. Natomiast obecność kationów cynku może powodować obniżenie aktywności antyrodnikowej. Dlatego dodanie mikronizowanego tlenku cynku i wykonanie "maści cynkowej" do mleczka nie jest dobrym pomysłem.


WAŻNE.
Nie jest jasne zachowanie tymianku pod wpływem światła UV. Wyniki bywają sprzeczne. Mięso konserwowane naturalnie ekstraktem z tymianku wykazywało znacznie opóźnione psucie ale była to cecha niezmienna tylko, kiedy mięso znajdowało się w miejscu nie-nasłonecznionym. Zdarzalo się, że próbki, które wystawiono na działanie światła zachowywały się inaczej - procesy oksydacji mogły nawet przyspieszać. Mechanizm nie jest wyjaśniony i nie wiadomo, kiedy tak się dzieje i od jakich czynników zależy to, czy pod wpływem światła tymianek przyspiesza reakcje rodnikowe czy nie. Na tą chwilę są to tylko przesłanki, ale nie ryzykujmy i mleczko z przepisu stosujmy tylko na noc dopóki nie będzie jasne jak  tymianek zachowuje się pod wpływem UV i czy nie zaprzepaścimy jego przeciwutleniających właściwości.

4. Ekstrakt z tymianku: napar wodny czy alkoholowy?


Dzięki spirytusowi zazwyczaj jesteśmy w stanie więcej wydobyć z surowca, ponieważ etanol jest dobrym rozpuszczalnikiem substancji aktywnych. Najczęściej, ale nie zawsze - bo niekoniecznie, jeśli mówimy o tymianku. Zdolności antyoksydacyjne ekstraktu wodnego z tymianku są  wyższe niż wyciągu alkoholowego.
Z kolei jeśli chcemy wydobyć jak najwięcej przeciwbakteryjnego i przeciwzapalnego tymolu wówczas warto dodać odrobinę alkoholu, ponieważ tymol w alkoholu rozpuszcza się o wiele latwiej. Dlatego w przepisie do naparu dodajemy odrobinę spirytusu aby delikatnie wzmocnić ekstrakcję tymolu.

Rozpuszczalność tymolu

W wodzie: 1 gram tymolu rozpuszcza się w ok. 1 litrze wody
ROZPUSZCZALNOŚĆ NISKA

Alkohol - bardzo dobra rozpuszczalność : 1 gram tymolu rozpuszcza się w ok. 1 ml alkoholu
ROZPUSZCZALNOŚĆ BARDZO DOBA

Oliwa z oliwek: 1 gram tymolu rozpuszcza się w około 1,7 ml oliwy z oliwek
ROZPUSZCZALNOŚĆ BARDZO DOBRA

Podczas wykonywania naparów najlepiej jest zalać wrzątkiem zioło i przykryć do ostudzenia. Można też gotować do 15 minut, ale na bardzo niskim ogniu nie doprowadzając do wrzenia, bo tymol jest znacznie lotny w temperaturze 100 ° C - ulatnia się kiedy przegrzejemy mieszankę.
Dobra rozpuszczalność tymolu w oliwie z oliwek pokazuje też, że warto wykonać macerat na tymianku, do oleju przechodzi znaczna ilość związków czynnych.

5. Ile suszonego tymianku użyć do zalania wrzątkiem?


Nie za dużo. Po pierwsze dlatego, że zbyt duże stężenie tymianku może odwrócić antyoksydacyjne właściwości tego zioła i zacząć działać prooksydacyjnie, czyli wytwarzać niszczące wolne rodniki. Podnobnie jak z przekreoczeniem stężenia 20% witaminy C - tam istnieje podobne ryzyko.
Po drugie tmianek zabija bakterie ale nie wszystkie, nie zabija bakterii probiotycznych, co jest bardzo dobrą informacją. Nie wyjałowi nam skóry ani organizmu, ale tylko w rozsądnym stężeniu. Tymianek też może zabić bakterie probiotyczne, ale dopiero w skoncentrowanym, wysokim stężeniu.
Czyli naparzajmy z umiarem.

Nie jest jasne ile dokładnie można użyć suszonego tymianku. Ale po pobieżnym szacunku ilości ekstraktów stosowanych w badaniach wynika, że zasypanie 1 do półtora łyżeczki,(maksymalnie dwóch) tymianku na szklankę wody jest rozsądną proporcją.


Azeloglicyna


Znanym środkiem w kosmetykach i maściach aptecznych jest kwas azelainowy. Stosowany jest w dermatologii głównie ze względu na swoje antybakteryjne działanie wobec bakterii tlenowych i beztlenowych. Sprawia jednak problemy ze względu na to, że może powodować podrażnienia, poza tym jest zwyczajnie trudny w tworzeniu formulacji kosmetycznych, sprawia problemy z rozpuszczaniem (jest nierozpuszczalny w wodzie, wymaga bardzo wysokiego podgrzania). Azeloglicyna jest pochodną kwasu azelainowego, rozpuszczalna w wodzie i wygodniejszą w formulacjach.

Azeloglicyna ma dobre działanie przeciwzaskórnikowe, a najlepsze wyniki osiąga w dziedzinie zmniejszania wydzielania sebum średnio o 30%. Przypisuje się jej również działanie wybieljące, ale nie jest ono jakoś niesamowicie spektakularne, kształtuje się na poziomie kilku procent, więc wiele osób może go w ogole nie dostrzec[3].
Azeloglicyna nie podrażnia skóry tak jak kwas azelainowy, uważa się że może być stosowana nawet przy trądziku różowatym. Nie wysusza skóry, w badaniach wykazała nawet delikatny wzrost  jej nawilżenia o 8-12%.

Poniżej wyniki badania ilości wydzieanego sebum partii czoła, brody i nosa. Krem z azeloglicyną stosowano dwa razy dziennie.




Azeloglicyna jest lepiej tolerowana przez skórę wrażliwą i naczynkową niż kwas azelainowy.
Poniżej wyniki stosowania kremu z zawartością 5% azeloglicyny pacjenta z wrażliwą zaczerwienioną skórą spowodowaną przekrwieniem naczyń włosowatych. Nie odnotowano negatywnego skutku azeloglicyny[15]. Ze zdjęcia widać, że poziom zaczerwienienia zmalał w dostrzegalny sposób, natomiast moim zdaniem efektu wybielenia nie ma żadnego.


Zalecane użycie azeloglicyny w preparatach to 3% do maks. 10%. W mleczku z przepisu użyłam maksymalnego stężenia azeloglicyny - 10% roztworu.

Azeloglicyna jest stabilna w pH ok. 5-11, czyli mimo, że jest sama w sobie jest dość stabilna nie sporządzimy na niej zupełnie kwaśnych kosmetyków. Drugim warunkiem dobrego działania azeloglicyny w kosmetyku jest to, że powinna być ona w preparacie o formie żelu lub kremu O/W (typu olej-w-wodzie),nie jest odpowiednia dla preparatów  woda-w-oleju. Dlatego mleczko z przepisu ma formę olej-w-wodzie.

Czy krem jest przeznaczony tylko dla młodych osób? Nie. Azeloglicyna wykazuje pewne własności przeciwstarzeniowe, z kolei tymianek hamuje rozkad elastyny, bo jest inhibitorem elastazy. Tymianek zawiera około 400 substancji czynnych, które oprócz działania antyseptycznego pracują nad odbudowaniem skóry. Mleczko powinno mieć delikatnie wyrównujące koloryt skóry właściwości.

Ze względu na obecność tymolu kremu nie powinny stosować kobiety w ciąży ani małe dzieci.



Nie wyrażam zgody na kopiowanie i rozpowszechnianie zawartości publikacji mojego autorstwa (tekstu, zdjęć oraz filmów) bez mojej pisemnej zgody 

Bibiografia
1.Nakatani N Kikuzaki H. A new antioxidative glucoside isolated oregano(origanum vulgare L). Agric Biol Chem,
2. Antifungal activity and mode of action of thymol and its synergism with nystatin against Candida species involved with infections in the oral cavity: an in vitro study. Ricardo Dias de CastroEmail , Trícia Murielly Pereira Andrade de Souza, Louise Morais Dornelas Bezerra, Gabriela Lacet Silva Ferreira, Edja Maria Melo de Brito Costa and Alessandro Leite Cavalcanti. BMC Complementary and Alternative MedicineThe official journal of the International Society for Complementary Medicine Research (ISCMR)2015
3.B roshure Sinerga Multifunctional cosmetic for advanced skincare. Societa' per la cosmesi. Azeloglicina.
4. Effect of various pH conditions simulated in vivo on the activity of lipophilic antioxidants isolated from selected spices. Urszula Gawlik-Dziki, Michał Świeca Department of Biochemistry and Food Chemistry, Agricultural University, Lublin 5. Antioxidant activity of rosemary and thyme by-products and synergism with added antioxidant in a liposome system. Gema Nieto, Kevin Huvaere. Leif H. Skibsted. Eur Food Res Technol (2011) 233:11–18
6. Impact of shortwave ultraviolet (UV-C) radiation on the antioxidant activity of thyme (Thymus vulgaris L.) Esra Dogu-Baykut, Gurbuz Gunes , Eric Andrew Decker
7.Miura K and Nakatani N. Antioxidative activity biphenyl compounds from thyme (Thymus vilgaris L) Chem Lett, 1989
8.Jan Pokorny,Nelly Yanishlieva,Michael H. GordonAntioxidants in Food: Practical Applications.
9.Thymol: antibacterial, antifungal and antioxidant activities. P.C. BRAGA, Giorn. It. Ost. Gin. Vol. XXVII - n. 7-8 ; 2005
10. Dimitrijevic, S.I.; Mihajlovski, K.R.; Antonovic, D.G.; Milanovic-Stevanovic, M.R.; Mijin, D.Z. A study of the synergistic antilisterial effects of a sub-lethal dose of lactic acid and essential oils from Thymus vulgaris L., Rosmarinus officinalis L. and Origanum vulgare L. Food Chem. 2007.
11. Antibacterial activity of blant extracts and phytochemicals on antibiotic-resistant bacteria. Gislene G. F. Nascimento; Juliana Locatelli; Paulo C. Freitas1; Giuliana L. Silva1
12.Miura K and Nakatani N. Antioxidative activity of flavonoids from thyme (Thymus vilgaris L). Agric Biol Chem
13. Antibiotic Sensitivity of Staphylococcus aureus and Staphylococcus epidermidis Isolated from Acne Patients. Bangladesh Pharmaceutical Journal. . Department of Pharmacy, Primeasia University, Banani, Dhaka, Bangladesh.Ashfia Fatima Khan, Humayera Kabir Hana, Jakaria Sheak and Kohinur Begum.
14. Chemical composition and biological activities of Jeju Thymus quinquecostatus essential oils against Piopionibacterium species inducing acne. Department of cheistry, Cheju National University, Jeju Kore. Research Group for cosmeic Materials, Jeju Biochemistry Research Institiute. Tae-Heon Oh, Sang-Suk Kim, Weon-Jong Yoon
15. Clinical and instrumental assessment of the effects of a new product based on hydroxypropyl chitosan and potassium azeloyl diglycinate in the management of rosacea. Enzo Berardesca, Matilde Iorizzo, Elva Abril,Giancarlo Guglielmini,Maurizio Caserini,Renata Palmieri, Pharm and Gérald E Piérard.
16. Steinberg D. C., “Preservatives for cosmetics”, second edition, Allured, 2006.


61 komentarzy:

  1. Fajny przepis :) nie mam co prawda trądziku (walczę z zaskórnikami) i szczególnie mnie interesują te nawilżająco - przeciwstarzeniowe formuły (38 lat robi swoje) to i tak ogromnie się cieszę z każdego nowego przepisu.
    Ogromnie dziękuję za szczegółowe opisanie naparu z tymianku! Mam słabość do naparów a świetnie wyjaśniłaś co, jak i dlaczego działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :) Ostatnio skupiłam się na preparatach bardziej dla cer tłustych czy trądzikowych, dlatego najbliższy przepis będzie na pewno z cyklu spowalniających starzenie dla już-nie-nastolatek czyli 35-45+.

      Usuń
  2. Coś dla mnie, będę próbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj, zobaczymy jakie efekty będą u Ciebie :)

      Usuń
  3. O, a czy można wykonać przepis z emulgatorem mgs albo z włóknami pomarańczy? Mam je akurat w domu. Właśnie robię zamówienie w sklepie z półproduktami a tu zobaczyłam u Ciebie nowy ciekawy przepis i zastanawiam się, czy dorzucić ten emulgator, bo mam już dwa inne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabyś użyć emulgatora MGS, ale wtedy musiałabyś zastosować inny olej - odporny na podgrzewanie, wystarczy ok. 4-5% MGS i 1-2% alkoholu cetylowego (lub cetearylowego) dla stabilizacji, żeby krem po czasie się nie rozwarstwiał. Jak najbardziej możesz tutaj użyć włókien pomarańczy, dzięki temu nie będziesz musiała nic podgrzewać. Jeśli dodasz włókna pomarańczy to nawet łatwiej rozmiesza Ci się lecytyna w fazie olejowej. Różnica będzie taka, że emulgator GSC ma dość dobre działanie nawilżające nawet przy tak małym stężeniu jak 2%, bo tworzy mikro-warstewkę zabezpieczającą skórę, włókna pomarańczy nie mają takiego działania, więc być może lepiej będzie wtedy użyć 20-25% oleju w recepturze, żeby zrównoważyć brak obecności GSC.

      Usuń
    2. Super! Dziekuję Ci że zawsze tak szybko odpowiadasz na pytania, jesteś wspaniała! :)

      Usuń
  4. CZy hydrolaty np.lawendowy, geranium przywracają ph skóry ,jak toniki , czy nie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pH skóry zawiera się w dość szerokim przedziale od 4,5 do 6,2, nie jest to tylko szeroko reklamowane "pH 5,5". Jego wartość zależy nie tylko od płci (mężczyźni mają zazwyczaj niższe pH skóry), ale też od różnych czynników jak wiek, czy tryb życia. Nie odpowiem Ci, czy dokladnie Twój tonik przywraca naturalne pH, bo nie wiem jaki ma odczyn, ale z wysokim prawdopodobieństwem tak, większość hydrolatów ma pH zawierające się właśnie w tych granicach.

      Usuń
    2. AHA dzięki :) dowiedziałam się i ma 4,2 ph ale pani powiedziała żeby próbować najpierw z tym niższym ,a jak coś pójdzie nie tak w sensie że jest za niskie to wtedy mam dodać dwa składniki i podnieś ph ja kupuje ze sklepów z półproduktami :)

      Usuń
    3. Poradziłabym Ci to samo. Jeśli pH nie będzie zbyt niskie, a powinno być ok, to nie podnoś na siłę, bo prawdopodobnie właśnie w tym pH hydrolat jest najbardziej stabilny. A druga rzecz to taka, że często w niższym pH bakrterie wolniej się rozmnażają.

      Usuń
  5. Coś chyba mój komentarz zaginął? Chciałam tylko złożyć wyrazy uznania - kolejny świetna receptura! Chyba jak się cieplej zrobi, to spróbuje sobie takie mleczko przyrządzić. I jeszcze pytanie do Ciebie :) Czy mogłabyś polecić podkłady czy pudry dla cery ze skłonnością do wyprysków? Coś najbezpieczniejszego. Czego sama używasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nie stosuję nie wiadomo jak dużo podkładów i nie mam jakiegoś absolutnego ideału, ważne żeby za bardzo skóry nie tłuścił i miał naturalny kolor. Okresowo cały czas wracam do Revlon colorstay kolor Buff, choć ten podkład nie trzyma się zbyt długo na twarzy szczerze mówiąc. Stosowałam też dłuższy czas Loreal True match, był względny. Z takich najtańszych wracam też dość często do Ingrid Ideal face kolor 15, ale jest trochę cięższy i na lato dodaję do niego odrobinę tlenku cynku, wtedy się nie świeci na twarzy i dodaje to dodatkowej ochrony UV. Albo przyprószam odrobiną krzemionki, świecenie od razu znika. Nie daję go wtedy dużo, a "inko inko", bo szczególnie w połączeniu z tlenkiem cynku byłby zbyć ciężki.
      Niestety wszelkie bardziej naturalne i typowo mineralne podkłady w ogóle się u mnie nie sprawdziły. Nie znalazłam jeszcze swojego ideału zupełnie bezsilikonowego, ale miewałam gorsze zapychacze niż te powyżej, więc dopóki nie znajdę czegoś typowo naturalnego, to będę się ich trzymać, bo jeszcze mi tak bardzo nie szkodzą. Choć leży mi na sercu to, że zawierają kilka niepotrzebnych składników, które z kremów eliminuję :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :) Po wnikliwej lekturze całego Twojego bloga ciężko mi sięgnąć po sklepowe podkłady, tyle składników, które mi tam nie pasują! Wyczuliłaś mnie na to wszystko, za co jestem Ci bardzo wdzięczna :)

      Usuń
    3. No tak, jak wiadomo o co chodzi, to wybór kosmetyków staje się trudniejszy, a wszystko bardziej skomplikowane. Ale tylko na początku, potem to już rutyna, lepiej być świadomym co się kładzie na twarz. Ja wychodzę z tego założenia i widzę, że Ty też :)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. hej, chyba mój komentarz gdzieś uciekł, więc piszę raz jeszcze :)

    szukam planu pielęgnacji na wiosnę i lato. cera mieszana, naczynkowa, rozszerzone pory i zaskórniki otwarte, zamknięte. myślałam, żeby na na noc dać tonik z glukonolatkonem 10%, żeby powalczyć z zaskórnikam + effaclar duo +, i na dzień tonik laktobionowy (http://ervish.blogspot.com/2016/02/domowy-tonik-do-twarzy-laktobionowy.html) na biedne naczynka. jak uważasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie miałam Effeclaru Duo i nie wiem, czy on ma jakiekolwiek działanie drażniące czy w ogóle tego się nie odczuwa? Bo widzę, ze w składzie ma kwas salicylowy lub/i kwas LHA. Taką pielęgnację możesz zastosować, kwasy PHA mają tak niewielkie działanie zluszczające i są delikatne, możesz stosować nawet dwa razy dziennie raz glukonolakton a raz kwas laktobionowy. Ostatecznie serum z witaminą C w niskim pH potrafi dużo bardziej podrażnić czy złuszczyć niż kwasy PHA. Piszesz też o naczynkach, więc może masz cerę wrażliwą, dlatego gdybyś jednak czuła podrażnienie po jakimś czasie (bo mimo wszystko 3 razy dziennie będziesz używać kwasów, ale za to słabych i z zasady raczej niedrażniących) to zmniejsz częstotliwość stosowania. Taka pielęgnacja nie jest bardzo agresywna, ale na dzień pamiętaj o kremie z filtrem, mimo wszystko odsłoniesz delikatnie pierwszą warstwę wierzchnią komórek.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź!

      Usuń
    3. jakiś czas temu poradziłaś mi także na pękanie skóry pod paznokciami i napisałaś: "Cześć, akurat na piętach skóra jest bardzo gruba, więc jeśli dodatkowo jest mocno zrogowaciała to można zostawić taką mieszankę i jej nie zmywać. Mocznik najlepiej działa, jeśli kosmetyk zawiera warstwę okluzyjną, czyli np. oleje, wtedy działa dłużej i bardziej nawiża. Sama nie miałam problemu z pękaniem w wale podpaznokciowym, ale wiem o co chodzi. Tutaj dobrze będzie spróbować połączenia mocznik 20-25% + pantenol 10% + kwas salicylowy 1-2% + lanolina. Dobrze sprawdzi się tutaj emulgator MGS+alkohol cetylowy, ale nie wiem czy jesteś poczatkującą kręcącą kosmetyki czy przeraża Cię taki przepis?
      Jeśli nie masz doświadczenia to można spróbować po prostu:
      zmieszać wodę 70%+ pantenol 10% + mocznik 20% i to nałożyć na spękaną skórę. A na wierzch (zanim jeszcze wyschnie) nałożyć lanolinę."

      to z lanoliną i MGS, w jaki sposób robić?

      Usuń
    4. Więc tak. Często robię krem z mocznikiem dla mężczyzn, ale ostatnio jak zrobiłam recepturę z dodatkiem lanoliny to po miesiącu krem się zdestabilizował. Podejrzewam, że może być to prędzej wynikiem nowego spieniacza do kawy, ktorego używam do mieszania, bo spienia za bardzo i powstał mi bardziej piankowy krem, prawdopodobnie dlatego krem po miesiącu mi się rozwarstwił, choć fakt, że zbieglo się to z tym, że po raz pierwszy dodałam do tego kremu lanolinę.
      Recepturowe maści apteczne często bywały robione na lanolinie, stąd podejrzewam, że to nie ona jest winowajcą.

      Możesz zrobić taki przepis (dodamy jeszcze odrobinę oleju, konsystencja powinna być wtedy lepsza niż na samej lanolinie), na 50 gram:

      1. faza olejowa - wstawiasz do kubka numer 1 wszystko na raz, ogrzewasz do rozpuszczenia wszystkich składników:
      lanolina bezwodna- 15% - 7,5gram
      olej (może być nawet rzepakowy, byle odporny na podgrzewanie)-10% - 5gram
      MGS - 4% - 2gram
      alkohol cetylowy - 5% - 2,5gram

      2. Jak się rozpuściło to dodajesz 1% kwasu salicylowego (0,5gram). Generalnie możnaby go dodać razem na kupkę do pierwszego kubka, ale lepiej go dodać póżniej żeby za długo się nie ogrzewał.

      3. Faza wodna w kubku numer 2:
      woda 30% - 15gram
      pantenol - 10% - 5gram
      mocznik 20%-10gram
      Ogrzewasz to do temperatury na oko 60-70 stopni. Jak ogrzejesz to wlewasz fazę wodną (kubek nr2) do fazy olejowej (kubek nr1) i mieszasz jeszcze minutkę w ciepłej wodzie.
      Mieszasz aż wystygnie. Na koniec dodajesz:

      kwas mlekowy-5% - 2,5 gram

      Usuń
  8. Hej,
    Zainspirowałaś mnie do kręcenia własnych kosmetyków i od około 2 miesięcy nie używam już nic drogeryjengo. Wypróbowałam większość twoich przepisów i o ile się z czymś nie pospiesze to całkiem nieźe mi to idzie, problem pojawia się przy mierzeniu ph. Pepeierki lakmusowe w ogóle sie u mnie nie sprawdzają albo źle je odczytuje np. jeśli włożę go do serum o silnym fioletowym kolorze to taki tylko zostaje mi na papierku, wczoraj robiłam lekki krem do skóry trądzikowej, zamoczyłam w nim papierek i... i nic. Stanęło na tym, że w ogóle nie sprawdzam ph, ale znalazłam urząadzenie do mierzenia kwaśności w glebie(sic!)-kwasomierz, jego zakres pomiarowy to 3-10 i zastanaiam się nad zakupem. Jak myślisz dobry pomysł, czy lepiej zrezygnować?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się wkręciłaś :) Papierek prawdopodobnie nie zmienił koloru dlatego, że pH było w granicach 5 do 6. Nie wiem jakie papierki masz, ale zazwyczaj kolor nie zmienia się na nich (lub jest to zmiana prawie niezauważalna) wtedy, kiedy pH jest właśnie w tych granicach. A z tym serum o fioletowym kolorze to racja, jak serum jest silnie przebarwione, to może przeklamać wynik, bo ciężko dopatrzyć kolor na papierku, dlatego dobrze jest sprawdzić pH zanim dodamy silnie barwiący składnik.
      Widziałam ten kwasomierz. Producent podaje, że nie powinno się nim mierzyć płynów. Na zdrowy rozsądek powinnam Ci to odradzić. Ale nie jesteś pierwszą osobą, która ma zagwozdkę jak odczytać kolor na papierku i swego czasu sama się zastanawiałam nad tym tanim kwasomierzem, bardziej właśnie pod Waszym kątem, żeby doradzić coś maksymalnie taniego i nieskomplikowanego. Chemiczne typowe pHmetry są drogie, najtańsze w granicach 200 zł i zasada pomiaró jest inna. Generalnie to nie jest w ogole kwasomierz do takich pomiarów i na pewno przeklamie trochę wynik, ale czy aż tak bardzo na amatorskie domowe warunki - nie wiem. Ostatecznie papierki uniwersalne też można różnie odczytać w zależności od światła.

      Usuń
  9. Czy zamiast wody destylowanej można stosować w Pani recepturach wodę do iniekcji, czyli sól fizjologiczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak najbardziej. Sól fizjologiczna zawiera 0,9% NaCl ale nie jest to na tyle wysoka zawartość soli, żeby miała zdestabilizować większość serum. Często sama dodaję sól fizjologiczną czy do iniekcji tym bardziej, że są mikrobiologicznie czystsze niż woda destyowana.

      Usuń
  10. Hej :) z jakim lekkim emolientem mogłabym połączyć mocznik, aby nie zapchał porów? Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć. Pytanie nie jest proste, już tłumaczę dlaczego, Z wlasnych doświadczeń mocznik trzymal mi się najlepiej w formule opartej na emulgatorze MGS (ustabilizowanym alkoholem cetylowym). Na wszelkich innych Olivemach czy "naturalnych" emulagtorach emulsje się rozwarstwaiją lub szybko destabilizują. Problem w tym, że MGS wymaga podgrzewania, a oleje które można podgrzewać to najczęściej oleje nieprzyjazne porom. Dlatego robię kremy na MGSie do twarzy ale dla narzeczonego, który nie musi specjalnie uważać na zatkane pory czy trądzik. I tu mocznik się sprawdza dobrze, szczególnie po goleniu, bo ma własności keratolityczne i lekko odkażające.
      Moja skóra bardzo skłonna do zapaleń trądzikowych czy rozpychania porów nie toleruje w ogóle większości olejów, które można podgrzewać więc zrezygnowałam z używania mocznika na twarz w formie kremu. Robię tylko peeling mocznikiem i toniki z nim, ale w kremach go nie używam. Możesz zastosować np. olej arganowy, makadamia, jojoba w niewielkim stężeniu, ale mnie one zapychają od razu, więc i Ciebie mogą. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. dziękuję za odpowiedź! :) mnie też dużo składników zapycha, więc chyba pozostanę przy toniku. Pozdrawiam :))

      Usuń
  11. Droga Er visch, dziękuję Ci za kolejny wspaniały wpis... Jestem ciekawa czego używasz do mycia twarzy, bo pisałaś kiedyś, że z drogeryjnych kosmetyków zrezygnowałaś... Myjemy twarz codziennie i moim zdaniem wybór produktu ma znaczenie. Ja używam żelu z apteki bez sls i niepotrzebnej chemii, ale myśle ze zrobiony własnoręcznie byłby jeszcze lepszy, albo przynajmniej można czymś wzbogacic kupiony żel... Jestem bardzo ciekawa twojej opinii na ten temat. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Karolino :) Trochę Cię rozczaruję, bo nie używam kupnych kosmetyków żadnych (już niedługo minie dwa lata) ale właśnie oprócz produktów do mycia, czyli żelu do mycia twarzy i szamponu do włosów. To dwa ostatnie kupne kosmetyki, których nie wyrzuciłam. Serumy, kremy, toniki, mleczka i maseczki - to wszystko używam tylko własnej roboty, ale żel do mycia i szampon to kosmetyki,które jeszcze kupuję, bo wykonanie własne się zwyczajnie nie opłaca. Druga sprawa to to, że delikatnego detergentu zwyczajnie nie jesteśmy w stanie wyrzucić z pielęgnacji, bo twarz musi być domyta niestety. Ja też używam żelu bez SLS z probiotykiem, lub często używam żelu do higieny intymnej, bo one mają łagodniejsze mniej drażniące składy, można znaleźć też takie, które nie zawierają SLS ani glikoli propylenowych. Na to głównie zwracam uwagę przy wyborze żelu. Szału z żelami do twarzy nie ma, one mają tylko umyć i za dużo nie zaszkodzić. Powiedz jaki żel masz, może doradzę Ci po składzie co mogłabyś do niego dodać.

      Usuń
    2. Dokładnie jak ja :) z kupnych kosmetyków używam tylko żelu do higieny intymnej, którym myję całe ciało i włosy, ma bardzo delikatny skład, nie zawiera sls itp... Jest bardzo tani i tak jak pisałaś ma tylko myć, więc nie oczekuję cudów. Jest to Facelle intim sensitive. Natomiast do mycia twarzy używam: "Pharmaceris R Trądzik różowaty" Także ze względu na delikatny skład i przeznaczenie do mojego typu cery. Ciekawa jestem jakiego żelu z probiotykiem do mycia używasz, bo sądząc po wpisach masz podobny rodzaj cery. Co do wzbogacenia, myślałam o olejku herbacianym, aby zwiększyć moc przeciwbakteryjną...
      Choć jeśli chodzi o wypryski i niedoskonałości - zrobiłam Twój olejek salicylowy i początkowo zero efektów, ale jestem teraz po 3-cim tygodniu stosowania i wagry znikaja z dnia na dzien. Świetny przepis :) Teraz chce zrobić serum z fitohormonami, ale nie mam zelu hialuronowego i owsa, Mieszkam w Holandii i nie moge na bierzaca zaopatrzac sie w półprodukty, czy wyjdzie bez tego? Pozdrawiam K.

      Usuń
    3. Też używam Facelle, najczęściej tego z aloesem, bo nie zawiera glikolu propylenowego, więc będzie wywoływał mniej mikrouszkodzeń skóry, przez które mogą wdzierać się do niej bakterie. Ten żel z probiotykiem to Biały jeleń PRObiotic. Jeśli o mycie chodzi to uderzam raczej w proste kosmetyki z mało drażniącym składem, bo i tak kontakt ze skórą jest bardzo krótki więc uważam, że najczęściej nie ma sensu wydawać 100 zł na żel, ktory zostaje na skórze kilka sekund i szału nie zrobi.

      Tak, możesz wykonać bez żelu hialuronowego i bez ekstraktu z owsa, może Ci wtedy wyjść inna konsystencja, trzeba będzie tylko wstrząsnąć przed zmieszaniem. Zbliża się lato,a wtedy zazwyczaj zmniejszam ilość niezmydlalnej frakcji sojowej, wizualnie ma matowe wykończenie na skórze, ale gdy stosowałam ją w stężeniu 100% przez tydzień to lekko mnie zapchała. Natomiast w serumach w stężeniu do 5-10% nie było takiego efektu. Jednak przezornie na lato odwracam proporcje i stosuję mniej niezmydlalnej frakcji tj. możesz dodać 9% oleju z pachnotki i 5% niezmydlalnej (w tym przepisie na serum z fitohormonami).

      Usuń
    4. Czy Facelle zmywa także makijaż?

      Usuń
    5. Powiem szczerze, że nie używam mleczek do demakijażu, bo zawsze mnie uczulały i pół godziny miałam mgłę za oczami. Nie korzystam też z tonikow micelarnych, radzę sobie samym facelle, masuję dokładnie i zmywa mi makijaż dobrze, nie mam żadnych niedomytych smug, ale nie używam wodoodpornych kosmetyków.

      Usuń
    6. Powiem szczerze, że nie używam mleczek do demakijażu, bo zawsze mnie uczulały i pół godziny miałam mgłę za oczami. Nie korzystam też z tonikow micelarnych, radzę sobie samym facelle, masuję dokładnie i zmywa mi makijaż dobrze, nie mam żadnych niedomytych smug, ale nie używam wodoodpornych kosmetyków.

      Usuń
  12. Chciałabym wykonać parę przepisów na serum z Twojego bloga, zastanawia mnie to, czy mogę pominąć w ogóle emulgator? Wiem, że wtedy konsystencja będzie "brzydka", ale czy ma to jakiś negatywny wpływ na samo działanie serum? Ewentualnie czy jeśli użyje włókień pomarańczy i po pewnym czasie (chciałabym większe porcje serum przygotować) zacznie się rozwarstwiać, to czy takie serum jest już do wyrzucenia? Pozdrawiam wspaniałą autorkę bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zasady emulgatory mają pewnien wpływ na działanie kosmetyku, to znaczy mogą być promotorem przejścia dla innych substancji, mogą mieć działanie okluzyjne. Lecytyna na przykład jest składnikiem wspomagającym wnikanie substancji wgłąb skóry, ma też w sobie dużo składników odżywiających skórę. Włókna pomarańczy ze względu na to, że obniżają napięcie powierzchniowe, a tym bardziej , ze ma takie właściwości na zimno, to może wspierać działanie zmniejszające zatykanie porów (tutaj to tylko spekulacja, żadnych takich badań ani dowodów na to nie ma). Bo tak jak konserwanty nie zabijają bakterii tylko w kosmetyku, ale działają też na powierzchni skóry tak i emulgatory, ktore nie wymagają podgrzewania mogą mieć jakiś wpływ na emulgowanie łoju na naszej skórze.
      Ale powracając do pytania emulgator możesz pominąć. Jeśli nie przeszkadza Ci taka mieszanka i będziesz ją wstrząsać przed użyciem to możesz robić serumy dwufazowe jak najbardziej. Promotorami przejścia jest wiele innych popularnych substancji np. gliceryna, kwas hialuronowy, czy nawet śladowe ilości kwasów czy mocznika, więc nie musisz się martwić, że rezygnujesz z np. z lecytyny. Z kolei niektore substancje bardzo dobrze same penetrują skórę jak d-pantenol i niepotrzebne im są żadne promotory.
      Rozwarstwianie włókien pomarańczy w pH, w którym włókna powinny być stabilne czyli około ponad 3,5 / 4 nie musi być wynikiem dziania się czegoś złego z kosmetykiem. Włókna są na tyle słabym emulgatorem, że nieustabilizowane niczym same z siebie mogą tracić siłę emulgującą nie wpływając na psucie kosmetyku. Chyba, że w kosmetyku zaczęły się na przykład namnażać bakterie lub pozostałe składniki są niestabilne to wynikiem tego może być rozwarstwienie emulsji. Ale z dużym prawdopodobieństwem włókna pomarańczy puszczą emulsję same z siebie i nie powinno być to powodem do niepokoju o ile pozostałe składniki były dobrze dobrane.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź!

      Usuń
  13. Tymianek potrafi też uczulać, także ostrożnie z nim.
    Wpis świetny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Droga Er Vish, czy uważasz, że wszystkie półprodukty kosmetyczny powinno trzymać się w lodówce? I jak to jest z terminem ważności wody destylowanej po otwarciu? Chyba tez jej za długo nie powinno się trzymać...

    OdpowiedzUsuń
  15. Warto trzymać w lodówce zdecydowaną większość półproduktów, ale nie zawsze wszystkie. Dla przykładu ceramidy, ktore miałam posiadały wąski zakres przechowywania: 15 do 20 st. Celsjusza. Zazwyczaj kieruję się tym, jak zaleca daną substancję przechowywać producent.W praktyce zdarzało się tak, że jedna i ta sama substancja miała różne zalecenia przechowywania u różnych producentów, w jednym przypdku należało trzymać w lodówce, a w drugim w temp. pokojowej.

    Ogólnie zdecydowaną większość substancji warto trzymać w lodówce o ile tylko wystarczy Ci miejsca :) szczególnie te płynne jak płynne ekstrakty, wyciągi,oleje roślinne. Nawet jeśli na opakowaniu pisze, że na przykład ekstrakt w proszku (suchy) można przechowywać w temperaturze pokojowej to taki ekstrakt wolniej ulegnie starzeniu w obniżonej temperaturze, nie spowoduje ona przy tym niekorzystnych zmian w nim.
    Co do wody destylowanej to przyjmuje się w recepturze aptecznej, że wodę oczyszczoną można użyć tylko do 48 godzin od otwarcia. Woda destylowana źle przechowywana, która stoi otwarta zbyt długo na powietrzu z czasem łapie różne zanieczyszczenia z niego, dlatego po pewnym czasie woda ta nie jest takiej jakości jak w dniu zakupu.
    Ja nie wyrzucam wody po 48 godzinach. Albo używam w ampułkach sól fizjologiczą (woda oczyszczona + 0,9% NaCl) lub wodę do iniekcji, albo zwykłą wodę destylowaną w większych pojemnikach - tylko zwracam uwagę na to, żeby nie zostawiać jej zbyt długo na powietrzu i jej nie zanieczyścić. Kupuję zazwyczaj wodę destylowaną w pojemnikach 1 litr i używam aż jej nie zużyję. Z tym , że do wygotowywania pojemników przed każdym wykonaniem kosmetyku używam właśnie wody destylowanej a nie z kranu, dlatego zużywam ją szybciej. Wygotowuję szklanki w wodzie destylowanej po to, żeby nie mieć osadu z kamienia na kubkach, wtedy nie muszę ich po wyjęciu przecierać niczym, są gotowe do użycia.
    Oczywiście można sztywno trzymać się procedur i do 48 godzin wodę przechowywać, tak powinno właściwie być. Ale skoro serum robimy co tydzień czy dwa, to oznaczałoby, że kupujemy 1 litr wody destylowanej tylko po to, żeby użyć powiedzmy 10 mililitrów. To jednak marnotrawstwo jak dla mnie. Myślę, że aż tak bardzo ta woda się nie zanieczyszcza o ile jest dobrze traktowana i jeśli nie jesteśmy masowym producentem famaceutyków, to nie jest to nie wiadomo jaką zbrodnią. Tym bardziej, że te 48 godzin dla farmacji z pewnością podane jest z lekkim marginesem w razie niedotrzymania procedur, bo tak zazwyczaj się "dmucha na zimno".

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję ze odpowiedź. Bardzo ostatnio zaczęłam się martwić kwestiami odpowiedniej czystości i sterylizacji. Wyrzuciłam wszystkie konserwanty (dzięki Tobie! :)), ale ciągle się obawiam, że mi coś tam się w kosmetyku napsuje. Czy wodę destylowaną też trzymasz w lodówce? Czy mogłabyś opisać krok po kroku jak odkażasz szklanki i opakowania? Ile czasu trzeba wygotowywać je? Czy robisz to w zwykłym garnku? Czy przycieranie spirytusem jest potem konieczne? Mam nadzieję, że nie czujesz się bombardowana pytaniami :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wody destylowanej nie trzymam w lodówce, bo mam sporo półproduktów i zajmują już zbyt dużo miejsca w niej, ale nawet lepiej byłoby ją w lodówce trzymać. Jeśli o konserwanty chodzi, to jeśli serum zużyję szybko i nie ma w nim kolagenu, żelatyny czy elastyny, to staram się nie dodawać konserwantów, ale jeśli są tam skladniki łatwo poddające się zakażeniom lub wiem, że nie zużyję ich szybko to nawet ja dodaję odrobinkę konserwantów, ale zawsze ich minimalną ilość.
      Najłagodniejszymi są sorbinian potasu, a np. glukonolakton, mleczn sodu mogą pełnić funkcję wspomagacza konserwowania. Jeśli robię krem dla kogoś na zamówienie to dodaję odrobinę FEOG, bo nie chcę żeby namnożyły się bakterie, ostatecznie to gorsza opcja i może narobić szkody. Ale bardzo często dla siebie czy rodziny robię serum bez konserwantów i mocno zaznaczam, że trzeba zachować szczególne warunki higieniczne i szybko zużyć. Wydaje mi się, że serum zrobione bez konserwantu działa lepiej na moją skórę niż z konserwantem jeśli ma ten sam skład. Moja skóra tak reaguje, co nie oznacza, że każda cera tak silno odczuwa rożnicę.

      Więc odkażanie wygląda tak.
      Biorę zwykły garnek taki, którego rzadziej używam do gotowania. Myję dokładnie płynem do mycia i bardzo dokładnie płukam. Na koniec przepłukuję odrobinką wody destylowanej. Potem wygotowuję wszystkie szklane pojemniki, pipety szklane do brązowych butelek też (można je odczepić, nie wiem, czy zauważyłaś). ALe wygotowuję je w destylowanej wodzie i dzięki temu nie mam osadu później na szklankach, a taki czasem osadza się na nich jak przeschną, a my nie przetrzemy ich niczym. A nie chcę ich przecierać np. papierowym ręcznikiem, bo wtedy wprowadziłabym trochę bakterii - ręcznik nie jest sterylny choć na oko czysty. Te szklanki wyjmuję odkażonym spirytusem widelcem, nie chcę ich dotykać palcami i kładę na tak samo odkażonym talerzu. Zazwyczaj spryskuję je jeszcze przed użyciem odrobiną spirytusu ale nie przecieram ich potem niczym (jak wyżej nie chcę wprowadzić bakterii). Jeśli mam mało spirytusu to zdarza mi się pominąć ten krok i używać tylko wygotowanych naczyń, to samo już powinno wystarczyć i moim zdaniem przecieranie potem spirytusem jest dodatkową formą odkażenia i wolę dla pewności to robić ale nie jest konieczne. Chyba, że wygotowywałaś pojemniki w wodzie z kranu, to musiałabyś przetrzeć szklanki z osadu a to już musiałabyś zrobić np. ręcznikiem papierowym ale nasączonym spirytusem. Czekam aż spirytus sam z siebie odparuje. Szklanki gotuję zazwyczaj na oko 15-20 minut, ale powinno wystarczyć już 5 do 10 minut. Musi być to spirytus zwykły, medyczny ale nie z kwasem salicylowym, bo kryształki kwasu skrystalizują się na szklankach.
      Niestety przygotowanie, czekanie aż szklanki się wygotują zajmuje mi tyle samo czasu lub nawet więcej niż samo robienie serum, dlatego jeśli już się za to biorę to od razu robię 3-4 różne rodzaje serumów/kremów na najbliższe dwa tygodnie.
      Nie, nie czuję się bombardowana pytaniami :) Śmiało pytaj Ty i inne dziewczyny jak tylko nadąże to odpowiadam, choć czasem mam kilkudniowy poślizg

      Usuń
    2. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za tak dokładną odpowiedź :) Lukrecja

      Usuń
    3. Można też wykorzystać do dezynfekcji sterylizator do butelek dla niemowląt. Został mi "po dzieciach" jeden. Pewnie go zastosuję, jak zdecyduję który przepis wziąć jako pierwszy do realizacji;)

      Usuń
    4. Pewnie, jeśli tylko jesteś w posiadaniu to super sprawa.

      Usuń
    5. Pewnie, jeśli tylko jesteś w posiadaniu to super sprawa.

      Usuń
  17. Witaj Ervish,

    Chciałabym się dowiedzieć, w jakim sklepie internetowym kupujesz chlorek magnezu sześciowodny? Czy możesz podać link do niego? Chciałabym sporządzić sobie ten rozwtór, ale boje się, że przy samodzielnych zakupach kupię podróbkę lub produkt gorszej jakości.

    Pozdrawiam, Anna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu. Podaj e-mail to napiszę Ci gdzie ja kupiłam chlorek magnezu, mam poślizg z odpowiedziami na e-mail, mam nadzieje, że Dziewczyny się na mnie nie wyobrażały, muszę to nadgonić w końcu. Przyznam, że ja kupiłam na allegro ale nie od osoby prywatnej a w sklepie z zarejestrowaną działalnością gospodarczą, warto też zapytać o certyfikat analizy jakościowej, na życzenie powinni go dostarczyć, ja dostałam i wiem, że żadnej podróbki nie kupiłam.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Już podaję e-mail: white.bridge14@gmail.com

      Dziekuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  18. Bardzo, bardzo tęskniłam. Cieszę się, że blog wciąż aktywny, a i ty tyle czasu poświęcasz dla czytelników. My też dziękujemy, że jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło to słyszeć :) Ale nie podpisałaś się Anonimku i nie wiem, z którą z Was rozmawiam :)

      Usuń
  19. Droga Er vish, co sądzisz o składniku Cococin? W internecie nie mogę znaleźc zbyt wielu informacji, badania chyba były prowadzone tylko przez jedną firmę? Pozdrawiam, Lukrecja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cococin to nic innego jak "Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Juice" czyi woda kokosowa. Cococin to nazwa nadana przez konkretnego producenta, ale produkt zawierający to samo u innego producenta może się inaczej nazywać, choć to będzie to samo, chyba że produkt został opatentowany. Czasem może być opatentowany po prostu sposób uzyskania danej substancji, może to wpływać na zawartość składników aktywnych w soku. Jest to powszechny proceder - czyli nadawanie nazw własnych zwykłym substancjom chemicznym. Dlatego warto czytać sklady substancji czy półproduktów, żeby wiedzieć z czym konkretnie ma się do czynienia.
      Istnieją artykuły nawet z badaniami na temat Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Juice jednak większość dotyczy własności produktu ale do spożywania doustnego. Czasem można się natknąć na krótkie wzmianki o działaniu jego na skórę. Mimo, że nie dotyczą one wprost Cococinu czyli produktu konkretnej firmy, to dotyczą Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Juice czyli można to po części przynajmniej rozumieć jako potwierdzenie działania samego Cococinu. Nigdy nie miałam Cococinu i może nie jest to tak popularna substancja jak np. ekstrakt z herbaty dlatego podejrzewam, że badania szegółowe pod konkretnym kątem na temat nawilżenia skóry mogły wykonać głównie firmy zajmujące się produkcją Cococinu. Podsumowując to myślę, że jest możliwość że ukierunkowane badania pod kątem Cococinu mogła wykonać firma, ktora mówiąc wprost na tym zarabia, ale tak czy inaczej istnieją inne badania, ktore mówią o korzyściach wody kokosowej, choć nie zawsze pod kątem stosowania zewnętrznego na skórę. Tutaj dla przykładu jest pobieżny przegląd podobnej substancji, tylko że w języku angielskim.

      Usuń
  20. hej, robię właśnie krem wg poniższej receptury


    Faza A
    4% - MGS - 1.6g
    5% - alkohol cetylowy - 2.0g
    15% -olej makadamia - 6.0g
    3% - olej z pestek malin- 1.2 g





    Faza B
    3.5% - retinol roślinny - 1.4g
    6% - kwas laktobionowy - 2.4g
    10% wyciąg z aloesu 10 krotnie zatężony - 4g
    10% - kwas hialuronowy 1% - 4g
    3.5% - niacynamid - witamina B3 - 1.4g
    37% - hydrolat neroli- 15 ml

    zapomniałam kupić aloes :///
    i zamiast niego dałam 1,5 g mocznika i 0,48 g mleczanu sodu. Czy to sie jakoś gryzie z pozostałymi składnikami? Z tego co czytałam to najwazniejsze właśnie dodać do mocznika mleczanu, a tak to też mocznik występował normalnie w kremach jako nawilżacz w takim stężenniu małym. krem ukręciłam, coś wyszło, tylko teraz się zastanawiam, czy nie zajdzie jakaś reakcja której nie jestem świadoma...

    OdpowiedzUsuń
  21. Cześć. Hm. Proporcja mleczanu do mocznika jest w porządku, ale jeśli mam być szczera to wolałabym nie dodawać mocznika do tej receptury, bała bym się,że coś się podzieje ze stabilnością. Nie jestem w stanie powiedzieć na pewno, bo trzeba by było to sprawdzić, ale jeśli miałabym wystawić podobną recepturę na bloga na pewno długo bym się zastanowiła i zrobiła dłuższy test własny w domu. W ogóle zazwyczaj mocznik łączę z recepturami typowo nawilżającymi ze składnikami mniej ryzykownymi.Jakie pH ustaliłaś? Mocznik wymaga wyższego pH niż np. kwas laktobionowy, jeśli ustaliłaś pH na niskim poziomie to polecałabym mimo wszystko podnieśc je do poziomu ok. 5,5-6. Myślę, że ta receptura po dodaniu mocznika jest bardziej ryzykowna pod względem jego stabilności.
    Generalne mocznik bywa łączony z hydrolatem neroli, a połączenie niacynamid, pantenol i kwas hialuronowy jest ok i nie widzę tutaj rażąco gryzących się składników, ktore miałyby od razu przereagować i zrobić coś zlego Twojej skórze, bardziej balabym się o to co się może stać z formułą po przeleżeniu jakiś czas. Jeśli dodałaś mocznik od razu do fazy wodnej i za bardzo podgrzalaś to stabilność tym bardziej mogłaby spaść. Robiłam testy własne w domu z mocznikiem i po około miesiącu zmieniło się zabarwienie mocznika z mleczanem a zapach amoniaku był juz mocno wyczuwalny, ale trzymałam próbki w cieple, żeby przyspieszyć reakcję. To są moje przemyślenia nt. możliwych problemów w tej formule,ale jest możliwość, że nie przegrzalaś mieszanki a krem wyjdzie całkiem ok. Moja rada, to trzymaj krem w lodówce i zużyj w miarę szybko, żeby nie leżał za długo krem może okazać się całkiem fajny. I obserwuj czy coś się z nim nie dzieje (nagłe zmiany pH, zmiana zapachu) A na przyszość może warto odpuscić tutaj sobie mocznik. Druga sprawa to taka, że w fazie olejowej widzę olej z pestek malin pamiętaj on nie powinien być podgrzewany. Jeśli wyczujesz lekko "skwaśniały" zapach lub taki, który przypomina przypalony olej to prawdopodobnie oznacza, że olej zostal przegrzany. Wtedy przynosi więcej szkód niż pożytku, krem się popsuje poza tym wytworzą się w nim wolne rodniki. A wizualnie w takim przypadku może się krem czasem rozwarstwić.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem gapa laboratoryjna😢, kupiłam składniki na mleczko myśląc że to tonik. Ale trudno zrobię mleczko i będę go używać.
    Również w zapale do pracy zaczęłam robić preparat i po zaparzeniu tymianku okazało się, że nie mam WAGI😁😁😁. Używam więc naparu, czekając na wagę, jak tonik do przemywania twarzy po wcześniejszym umyciu twarzy mydłem z Aleppo lub płatkami owsianymi (mąka) ze zmielonymi migdałami i glinką. Przeżyłam szok, niegojące się ranki po pryszczach znikają, po JEDNORAZOWYM użyciu. Po prostu REWELACJA 👌👍👍
    Napar ma trochę spirytusu, czy jest to wystarczająca ilość do zakonserwowania naparu. Szklankę tymianku będę zużywać przez kilka dni. A może trochę rozcieńczyć napar, albo dodać jakieś inne dodatki, żeby wyszedł tonik?
    Dziękuję za pomoc.
    😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam mleczko, bez problemu. Po dodaniu azeloglicyny (płyn) wytrącił się osad. Co prawda dałam go niechcący ciut więcej, pewnie został przekroczony próg rozpuszczalności. Chyba można używać takiego mleczka? Dzięki za przepis! Stosuję je z serum z fitohormonami.
      Gratulacje za pomysł na bloga, kopalnia wiedzy 😊

      Usuń
  23. Masz może jakiś pomysł co zrobić z kwasu azelainowego? Kupiłam go i dopiero później doczytałam, że jest trudny w obróbce :/
    Poza tym, świetny blog, masz takie naukowe podejście do receptur, którego mi brakowało ;]

    OdpowiedzUsuń